Premier League. MU - Arsenal, czyli o co chodzi w futbolu

Różni je sposób zarządzania klubem, pomysł na budowanie zespołu i filozofia gry. W ostatnich latach lepszy był Manchester, ale goście twierdzą, że pokażą dziś, dlaczego powinno się ich uważać za kandydatów do mistrzostwa. Relacja na żywo w Sport.pl od godz. 21.

- Wiem, ile czasu potrzebują moi piłkarze, by przyjąć i oddać piłkę. Gdy widzę, że ktoś potrafiący zrobić to w 3,2 s dochodzi do 4,5 s, zwracam mu uwagę. Moja drużyna potrzebuje, by robił to jak najszybciej - opowiada trener Arsenalu Arsene Wenger.

Szybkie podania to jeden z fundamentów gry jego zespołu. Francuz chce, by piłkarze zdobywali piękne gole po efektownych akcjach. Gdyby w futbolu wystawiano noty za styl, Arsenal przegrywałby tylko z Barceloną. Trenerowi MU Aleksowi Fergusonowi nigdy nie zależało na stworzeniu drużyny zachwycającej estetów.

Wenger chwali się, że za małe pieniądze zbudował zespół regularnie występujący w fazie pucharowej LM. Ledwie za dwóch piłkarzy w kadrze Arsenalu zapłacono więcej niż 10 mln funtów. Większość została sprowadzona jeszcze przed ukończeniem osiemnastu lat. W Manchesterze biega trzech piłkarzy, którzy kosztowali przynajmniej 25 mln. 10 mln klub wydał na rezerwowego stopera Chrisa Smallinga.

Dzięki polityce Wengera w europejskiej czołówce trudno znaleźć klub lepiej zarządzany. Londyńczycy w ekspresowym tempie spłacają kredyt zaciągnięty na budowę stadionu Emirates, ich dług wynosi już tylko 136 mln funtów. Dług MU przekroczył miliard funtów i wciąż rośnie.

Londyńczykom brakuje tylko trofeów. Na jakiekolwiek czekają pięć lat. MU przez ten czas uzbierał osiem.

Wenger tłumaczy porażki brakiem doświadczenia. Rywale wypominają mu, że jego piłkarze już dawno przestali być niedojrzałymi gołowąsami.

- Arsenal to centrum treningowe. Ich mecze świetnie się ogląda, ale efektowna gra nie prowadzi do triumfów - wypalił kilka dni temu Patrice Evra z Manchesteru United.

Lewy obrońca MU uderza w Arsenal od lat. Gdy półtora roku temu "Czerwone Diabły" bez problemu wyeliminowały londyńczyków w półfinale Ligi Mistrzów, Evra mówił, że mężczyźni pokonali dzieci. Z ostatnich dziesięciu meczów obu drużyn Arsenal wygrał dwa.

Dziś będzie mu jeszcze trudniej, bo najprawdopodobniej nie zagra kontuzjowany lider Cesc Fabregas. Kibice liczą, że zastąpi go Samir Nasri, rozgrywający najlepszy sezon w karierze. - Pokażemy rywalom, że dorośliśmy - obiecuje 23-letni skrzydłowy. W bramce znów stanie Łukasz Fabiański, jego rezerwowym będzie Wojciech Szczęsny. Fani MU trzymają kciuki za leczących urazy Paula Scholesa (pachwina) i Rio Ferdinanda (udo).

Choć mecz zdecyduje o pozycji lidera, Ferguson twierdzi, że o niczym nie rozstrzygnie, bo walczące o mistrzostwo zespoły często gubią punkty. Według bukmacherów zdecydowanym faworytem są gospodarze. Ale nawet Evra przyznaje, że w jednym meczu londyńczyków stać na zwycięstwo.

Więcej o: