Premier League. Liverpool sprzedany, ale wciąż amerykański

Znienawidzeni przez kibiców Tom Hicks i George Gillett za tydzień mogą stracić 18-krotnego mistrza Anglii. Klub za 300 mln funtów chce przejąć John W. Henry, właściciel baseballowej drużyny Boston Red Sox.

Gdy Hicks i Gillett kupowali Liverpool, obiecywali budowę nowego stadionu i zespołu regularnie walczącego o zwycięstwa w Lidze Mistrzów. Po trzech latach ich rządów "The Reds" występują tylko w Lidze Europejskiej, w Premier League zajmują miejsce w strefie spadkowej, a mecze wciąż rozgrywają na przestarzałym Anfield.

Wściekli kibice od miesięcy chcieli przepędzić Amerykanów, ale ci wystawili klub na sprzedaż dopiero, gdy zmusili ich wierzyciele. Hicks i Gillett wzięli na zakup klubu 280 mln funtów kredytu, którego nie spłacali. Royal Bank of Scotland zgodził się na przedłużenie terminu spłaty pod warunkiem, że o sprzedaży będzie decydował zarząd klubu.

Amerykanie spodziewali się dostać ok. 500 mln funtów. Gdy zarząd zaakceptował ofertę o 200 mln funtów niższą, próbowali zmienić jego skład. - Jestem zawiedziony, bo właściciele zrobili wszystko, by do transakcji nie doszło. Uważali, że obniżamy jego wartość. Według mnie nie mieli do tego prawa, ale ostatecznie zdecyduje sąd. Wszystko rozstrzygnie się w przyszłym tygodniu - powiedział prezes Martin Broughton.

Amerykanie łatwo nie odpuszczą, bo przyjęta oferta oznacza, że stracą ok. 140 mln funtów. Jeśli uda im się zablokować sprzedaż, do 15 października muszą spłacić dług. W innym wypadku klub zostanie przejęty przez bank.

John W. Henry dorobił się na handlu. Osiem lat temu kupił Boston Red Sox, czekający na mistrzostwo od 1918 r. W czasie rządów Henry'ego klub zdobywał je już dwukrotnie. Dziś uważany jest za dziesiątą najcenniejszą sportową markę na świecie.

- Nie znajdziecie Henry'ego na liście najbogatszych ludzi "Forbesa", ale uchodzi za świetnego specjalistę od zarządzania. Fani nie powinni się jednak spodziewać takich inwestycji jak w Chelsea po przyjściu Romana Abramowicza czy szaleństwa transferowego w stylu Manchesteru City, sponsorowanego przez szejków. Henry to biznesmen - mówi ekonomista Tom Cannon.

- Kibice nie powitają nowych właścicieli z otwartymi ramionami. Najpierw niech odpowiedzą szczerze na kilka pytań. Mamy nadzieję, że nie popełnią tych samych błędów co poprzednicy - ogłosili fani Liverpoolu.

7. kolejka Premier League: Liverpool w strefie spadkowej ?

Więcej o: