Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Premier League. Almunia: Odejdę, jeśli przyjdzie nowy bramkarz

Bramkarz Arsenalu Londyn Manuel Almunia zadeklarował na łamach stołecznej gazety "Evening Standard", że jeśli szkoleniowiec Arsene Wenger sprowadzi jeszcze jednego bramkarza, to on odejdzie do innego klubu. W ostatnich tygodniach pojawiały się doniesienia, że "Kanonierzy" są zainteresowani Markiem Schwarzerem i Shay'em Givenem.

W pierwszym meczu sezonu przeciwko Liverpoolowi Almunia zagrał 90. minut, mimo że na występ w tym meczu liczył Łukasz Fabiański. Hiszpan puścił jedną bramkę na początku drugiej połowy, jednak przy strzale Davida N'Goga nie miał większych szans na udaną interwencję.

Almunia, który o miejsce w bramce rywalizuje z dwoma Polakami - Fabiańskim i Wojciechem Szczęsnym, przyznał że bardzo zależy mu na pozostaniu w bramce "Kanonierów": - Jeśli przyjdzie ktoś nowy, to będę musiał porozmawiać z Wengerem o mojej przyszłości w Arsenalu - przyznał golkiper.

- Muszę ciężko pracować, ale jeśli pewnego dnia okaże się, że nie jestem wystarczająco dobry na grę w Arsenalu, to wtedy porozmawiam z odpowiednimi osobami. Jednak jak na razie jestem tutaj szczęśliwy - dodał Almunia.

Hiszpan zdradził także, że nie widzi dla siebie innej drużyny poza Arsenalem, w której mógłby grać: - Byłoby bardzo ciężko występować w innym angielskim zespole, jeśli nie byliby to "Kanonierzy". W Hiszpanii też nie byłoby mi łatwo - dodał.

- Mam już 33 lata i pozostało mi tylko kilka lat gry w piłkę. Bardzo chciałbym się nimi nacieszyć. Jestem bramkarzem, który uwielbia grać - zakończył Almunia.

Od dłuższego czasu media na wyspach spekulowały o zainteresowaniu Arsenalu kolejnymi bramkarzami. Na "The Emirates" mieli przeprowadzić się Shay Given z Manchesteru City, Mark Schwarzer z Fulham, czy nawet Pepe Reina z Liverpoolu. Zarówno Fabiańskiemu jak i Almunii przydarzały się niepewne występy i stąd pojawiały się sugestie prasy, że Wenger musi sprowadzić nowego golkipera.

"Almunia zagrał, bo jest doświadczony" - przyznał Wenger ?

Więcej o: