Gol w 95. minucie dał awans do Premier League!

Hull City po dziewięciu latach przerwy wraca do Premier League! Awans wywalczyła w absolutnie dramatycznych okolicznościach. Choć w finale baraży nie była stroną dominującą, pokonała Middlesbrough 1:0. Na gola na wagę zwycięstwa kibice musieli czekać aż do 95. minuty
SOCCER-ENGLAND-HUL-MID/
Andrew Couldridge / Action Images via Reuters

Znamy komplet beniaminków kolejnego sezonu Premier League. Do Coventry City oraz Ipswich Town  dołączył właśnie zwycięzca baraży. W sobotnim finale na Wembley zagrały o to Hull City oraz Middlesbrough, choć pierwotnie obsada tego meczu miała być zupełnie inna.

Zobacz wideo Żelazny szczerze o Lechu Poznań: Dzisiaj ten klub jest wzorem dla Legii

Kuchennymi drzwiami weszli do finału baraży. Tak im poszło

Hull miało rywalizować z Southampton, ale ta druga ekipa została wykluczona decyzją English Football League. To rzecz jasna pokłosie skandalu, jaki wstrząsnął ostatnio angielską piłką. Chodzi tzw. aferę szpiegowską. Okazało się bowiem, że jeden z członków sztabu Southampton podglądał i nagrywał treningi rywala. W tej sytuacji awans "przy zielonym stoliku" przyznano Middlesbrough i to piłkarze prowadzeni przez trenera Kima Hellberga wybiegli w sobotę na murawę.

Sam mecz nie należał do szczególnie porywających widowisk. W pierwszej połowie zdecydowaną przewagę w posiadaniu piłki mieli gracze Middlesbrough, ale nie przełożyło się to na okazje bramkowe. Dość powiedzieć, że żadna z drużyn nie oddała ani jednego celnego strzału. Bliżej gola było jednak Hull. W kocówce przy strzale z dystansu minimalnie pomylił się Belloumi, a chwile później McBurnie trafił w poprzeczkę. 

Zobacz też: Brutalne zderzenie milionera z Polską. Nie tak to miało wyglądać

Wszyscy czekali na dogrywkę. Nagle wybiła 95. minuta...

Po zmianie stron obraz gry wiele się nie zmienił. Klarownych sytuacji podbramkowych wciąż było niewiele. Po stronie Boro nieznacznie chybił Fry, z kolei Hull odpowiedziało pierwszym celnym uderzeniem Belloumiego. Problem w tym, że Algierczyk z dalszej odległości trafił wprost w bramkarza.

Długo wydawało się więc, że będziemy świadkami dogrywki. Sędzia doliczył jednak aż 15 minut do podstawowego czasu gry, z czego skrzętnie skorzystali piłkarze Hull. Na decydującą akcję trzeba było czekać do 95. minuty wtedy to akcję lewym skrzydłem przeprowadził Hirakawa i dośrodkował w pole karne spod końcowej linii. Piłkę przed siebie wybił bramkarz Solomon Brynn, ale piłka trafiła wprost pod nogi Olivera McBurniego. Szkot okazji nie zmarnował i z najbliższej odległości umieścił ją w siatce. Później Hull jeszcze przez 10 minut rozpaczliwie broniło wyniku, ale w końcu dopięło swego. Ostatecznie wygrało 1:0 i po 9 latach przerwy znów zagra w Premier League.

Więcej o: