VAR w 104. minucie. Niewiarygodne sceny w walce o utrzymanie w Premier League

Na dwie kolejki przed końcem Tottenham wciąż drży przed spadkiem z Premier League. Podopieczni trenera De Zerbiego tylko zremisowali z Leeds 1:1. Najwięcej dobrego i złego na boisku działo się za sprawą Mathysa Tela. Oto jak przebiegło spotkanie.
Tottenham - Leeds
EPA/DANIEL HAMBURY

Na trzy mecze przed końcem sezonu Premier League piłkarze Tottenhamu wciąż drżą przed spadkiem. W 36. kolejce Spurs mocno pomógł wielki rywal, Arsenal wygrał 1:0 z West Hamem United. Teraz wszystko w swoich nogach mieli podopieczni trenera Roberto De Zerbiego. Wygrana z Leeds pozwoliłaby im uciec na dystans czterech punktów, znajdującej się na 18. pozycji drużynie Młotów. Oto jak przebiegło spotkanie. 

Zobacz wideo Tchouaméni pobił Valverde? Kosecki: Zachowanie piłkarzy jest żenujące!

Do przerwy bezbramkowy remis. Tottenham musiał niepewnie zerkać w stronę strefy spadkowej

Jako pierwsze do ataków ruszyło Leeds, już w 1. minucie głową z jedenastego metra uderzył Pascal Struijk, ale piłka minęła lewy słupek bramki gospodarzy. W kolejnych fragmentach meczu przewagę zyskiwał Tottenham, po 20. minutach imponująco wyglądała statystyka posiadania piłki gospodarzy - 68:32, nie przekładało się to jednak na konkrety, a te wyglądały lepiej po stronie gości. W 21. minucie w doskonałej sytuacji znalazł się Joe Rodon, jego strzał głową kapitalnie obronił Antonin Kinsky. W drużynie Spurs dwoił się i troił Mathys Tel, ale z jego próbami radzili sobie obrońcy rywali. Bramka Pawi została poważnie zagrożona w 33. minucie. Z dystansu uderzył Pedro Porro, ale na posterunku byli defensorzy Leeds. Trzy minuty później Tottenham miał kolejną okazję za sprawą Joao Palhinhi, ale piłka minęła poprzeczkę. Duże zamieszanie zrobiło się w doliczonym czasie gry. W polu karnym po walce z obrońcami rywali padł Dominic Calvert-Lewin, arbiter na początku wskazał na spalonego, ale wówczas do gry wkroczył VAR. Sędzia podszedł do monitora, aby analizować potencjalny rzut karny. Ostatecznie nie oglądaliśmy jedenastki dla Leeds. Do przerwy utrzymywał się bezbramkowy remis. 

Tel namieszał pozytywnie i negatywnie. Podział punktów w Londynie 

Tottenham musiał się wziąć do pracy od drugiej połowy. Przy takim wyniku przewaga nad West Hamem wynosiła zaledwie dwa punkty. 

Zobacz też: Sędzia podarował Arsenalowi tytuł? Anglia podzielona. "Dlaczego?"

Tak się właśnie stało i to już na samym początku drugiej części gry. W 50. minucie piłkę przed polem karnym Leeds przejął Mathys Tel. Francuz potężnie uderzył w prawy, górny róg bramki a jego zespół wyszedł na prowadzenie. Bramka dodała skrzydeł gospodarzom, w 58. minucie podwyższyć wynik mógł Richarlison, ale piłka po jego strzale z pierwszej piłki poszybowała daleko od bramki.  

Niestety dla kibiców Tottenhamu Mathys Tel stał się również negatywnym bohaterem poniedziałkowej rywalizacji. W 69. minucie w polu karnym Spurs padł Ethan Ampadu, gwizdek arbitra jednak milczał. Do gry wkroczył VAR, analiza trwała zaskakująco długo, biorąc pod uwagę, że sytuacja była niezwykle ewidentna. Tel kopnął Ampadu w głowę. Ostatecznie sędzia wskazał jednak na wapno. Z jedenastu metrów uderzył Dominic Calvert-Lewin, a piłka znalazła się w siatce bramki strzeżonej przez Antonina Kinsky'ego. 

Oba zespoły dostały sporo czasu na przechylenie szali zwycięstwa na swoją korzyść, arbiter doliczył aż 13. minut. Najgroźniejszą sytuację w tym czasie wykreowali sobie piłkarze Leeds, którzy obili poprzeczkę bramki strzeżonej przez czeskiego goalkeepera. W 104. minucie trzy punkty mógł zdobyć Tottenham. Doszło do kolejnej interwencji VAR w polu karnym, tym razem strzeżonym przez Leeds. Po analizie arbiter nie odgwizdał jednak rzutu karnego. Ostatecznie Tottenham zremisował z Leeds 1:1.

Utrzymanie nie będzie łatwym zadaniem dla Tottenhamu. W dwóch ostatnich kolejkach londyński zespół zmierzy się z Chelsea i Evertonem. Po 36. meczach Spurs mają dwa punkty przewagi nad znajdującym się na 18. miejscu West Hamem. 

Więcej o: