Najsłabszy lub prawie najsłabszy. Anglicy surowi dla Casha

Zupełnie nie tak rywalizację z pewnym degradacji Burnley wyobrażali sobie fani Aston Villi. Zespół z Matty'm Cashem w składzie zaledwie zremisował 2:2 i stracił bardzo cenne punkty w walce o grę w Lidze Mistrzów w przyszłym sezonie. Polski prawy obrońca niestety się do tego przyczynił, bo to jego błąd zapoczątkował akcję zakończoną golem wyrównującym dla gospodarzy. Dość mocno odbiło się to na ocenach Casha w angielskich mediach.
SOCCER-ENGLAND-BUR-AVL/
Fot. REUTERS/Scott Heppell

Jeszcze kilka tygodni temu wydawało się, że Aston Villa pewnie zmierza w kierunku zapewnienia sobie gry w Lidze Mistrzów poprzez tabelę Premier League. Wpadli jednak nagle w kryzys. Przegrali dwa mecze z rzędu, w tym u siebie z beznadziejnym w bieżącym sezonie Tottenhamem (1:2) i kolejna wpadka mogła im jeszcze napytać biedy. Fani "The Villains" mogli mieć co prawda duże nadzieje na przełamanie w kolejnym meczu, bo ich ulubieńcy grali na wyjeździe z pewnym już spadku do Championship Burnley. Okazało się jednak, że ostatnie porażki to nie przypadek. 

Zobacz wideo Tchouaméni pobił Valverde? Kosecki: Zachowanie piłkarzy jest żenujące!

Kolejna wpadka. Matty Cash współwinny utraty gola

Aston Villa znów nie wygrała. Co prawda uniknęła porażki, ale remis 2:2 z Burnley to też coś, co nie powinno się było zdarzyć. Już w 8. minucie stracili gola po dobitce w wykonaniu Jaidona Anthony'ego. Przed przerwą udało im się wyrównać dzięki Rossowi Barkleyowi, a po niej w 56. minucie na 2:1 trafił Ollie Watkins. To był jego drugi gol w tym meczu, ale pierwszy uznany (w 39. minucie VAR dostrzegł spalonego). Jednak z prowadzenia cieszyli się tylko dwie minuty, bo obrońcy nie upilnowali w polu karnym Ziona Flemminga. Niestety część winy za tego gola spada na Matty'ego Casha, gdyż to Polak stracił piłkę blisko szesnastki, co zapoczątkowało akcję bramkową Burnley. 

Najsłabszy lub prawie najsłabszy. Anglicy surowi dla Casha

Cash został przez to surowo oceniony w angielskich mediach. Portal birminghammail.co.uk dał mu tylko 4 w skali 1-10. Tylko jeden piłkarz (lewy obrońca Ian Maatsen) został oceniony niżej (3). - Cash bardzo ochoczo brał udział w akcjach ofensywnych w pierwszej połowie, ale jego podania często kończyły w polu karnym bez adresata. Stracił piłkę przy akcji bramkowej Burnley i to zaraz po tym, jak Villa wyszła na prowadzenie - czytamy w uzasadnieniu. 

Inne portale też zauważyły stratę Polaka. Yahoo! dało Cashowi również czwórkę i w tym wypadku to jest najniższa ocena w zespole ex aequo ze środkowym obrońcą Tyronem Mingsem. Nieco łaskawszy był portal astonvillanews.co.uk, który przyznał naszemu reprezentantowi 5. To co prawda też najniżej w drużynie, ale taką samą notę dostało też czterech innych zawodników, grających od pierwszej minuty. 

Remis 2:2 sprawia, że Aston Villa co prawda wciąż jest na 5. miejscu w tabeli, a ono daje grę w Lidze Mistrzów. Natomiast szóste Bournemouth traci do nich 4 pkt na dwie kolejki przed końcem, więc matematycznie kwalifikacji jeszcze nie mają. Następny mecz będzie niezwykle ważny, bo grają u siebie z sąsiadującym w tabeli (i mającym tyle samo punktów) Liverpoolem (15 maja, 21:00). Kto wygra, ten zagwarantuje sobie grę w LM bez względu na to, co Bournemouth zrobi z Manchesterem City. Oczywiście Villa ma jeszcze furtkę w Lidze Europy, w której zagrają w finale z niemieckim Freiburgiem (wygranie tego trofeum to bilet do LM). 

Więcej o: