Manchester United od momentu, gdy trenerem zespołu został Michael Carrick, punktuje tak, jak oczekiwaliby tego kibice. W niedzielne popołudnie - w hicie 35. kolejki Premier League - "Czerwone Diabły" zmierzyły się z Liverpoolem. Starcia obu zespołów to od lat największe klasyki angielskiego futbolu.
Jesienią na Anfield Road - jeszcze pod wodzą Rubena Amorima - Manchester United wygrał z Liverpoolem (2:1). Gole zdobywali Bryan Mbeumo i Harry Maguire, a dla gospodarzy trafił Cody Gakpo.
W niedzielę 3 maja już od początku spotkania świętować mogli kibice United. W ciągu zaledwie ośmiu minut drużyna Michaela Carricka zdobyła dwa gole. Najpierw, po dośrodkowaniu z rzutu rożnego, piłka spadła na nogę Matheusa Cunhi. Brazylijczyk na raty pokonał Freddiego Woodmana.
Następnie, po weryfikacji VAR i sytuacji okraszonej kontrowersją, z najbliższej odległości trafił Benjamin Sesko. Kibice Liverpoolu mogli być niezadowoleni z tej decyzji sędziego, bowiem wydawało się, że piłka odbiła się od ręki Słoweńca.
Co jednak najistotniejsze - mogli być niezadowoleni przede wszystkim z gry swoich ulubieńców, którzy na Old Trafford ewidentnie nie dotrzymywali kroku gospodarzom.
Tuż po zmianie stron gospodarze podarowali gościom gola. Nieodpowiedzialne podanie Amada Diallo, który w przerwie zastąpił Benjamina Seskę, przejął Dominik Szoboszlai, przeprowadził indywidualną akcję i płaskim strzałem pokonał Senne Lammensa.
Kilka minut później belgijski golkiper nie popisał się przy rozegraniu od własnej bramki. Z pomyłki skrzętnie skorzystali goście, a konkretnie Cody Gakpo, który bez problemu trafił do siatki i doprowadził do wyrównania.
Lammens w 68. minucie odkupił winy za wcześniejszą pomyłkę. W kapitalnym stylu obronił nogą strzał jednego z piłkarzy Liverpoolu w podbramkowym zamieszaniu.
Pod drugą bramką w polu karnym bez opieki został pozostawiony Casemiro, ale strzał głową Brazylijczyka wylądował w rękach Woodmana. To, co nie udało się doświadczonemu pomocnikowi, udało się temu mniej doświadczonemu. W 78. minucie do piłki tuż przed polem karnym dopadł Kobbie Mainoo, a jego potężne uderzenie znalazło drogę do siatki. Trybuny Old Trafford eksplodowały z radości.
Dla Anglika był to pierwszy gol w tym sezonie, a na dodatek zdobyty kilka dni po podpisaniu pięcioletniego kontraktu z klubem, którego jest wychowankiem.
Manchester United w najbliższej kolejce zagra ba wyjeździe z Sunderlandem. Spotkanie zaplanowano na sobotę 9 maja na 16:00. Tego samego dnia, ale wcześniej, bowiem o 13:30, dojdzie do meczu Liverpoolu z Chelsea.
A jak wynik spotkania na Old Trafford wpłynął na kształt tabeli? Manchester United umocnił się na trzecim miejscu w tabeli. Ma 64 punkty i o sześć wyprzedza czwarty Liverpool, który może zostać wyprzedzony przez Aston Villę, jeśli ta wygra w niedzielny wieczór z Tottenhamem. "Czerwone Diabły" są już pewne udziału w przyszłym sezonie Ligi Mistrzów.
Manchester United może świętować także jeszcze jedno osiągnięcie. Po raz pierwszy od sezonu 2014/15 wygrał oba ligowe mecze z odwiecznym rywalem. Wówczas, za kadencji Louisa van Gaala, pokonał "The Reds" 3:0 na Old Trafford i 2:1 na Anfield Road.