Wygrał Ligę Europy i rzucił futbol w wieku 26 lat. Oto, czym się zajął

Wyobraźcie sobie, że jednego dnia jesteście piłkarzem Tottenhamu Hotspur, który wygrywa Ligę Europy w Bilbao. Świętujecie wielki sukces klubu z Heung-Min Sonem i innymi piłkarzami londyńskiego klubu. Niedługo później jednak zawieszacie buty na kołku i postanawiacie kompletnie zmienić swoje życie - zaczynacie pracę w radiu, zajmujecie się fotografią, a w końcu decydujecie się na wystawę własnej sztuki. To nie scenariusz filmu. To historia Alfiego Whitemana, który w wieku 26 lat zakończył piłkarską karierę.
Alfie Whiteman
youtube.com/@TottenhamHotspur

Alfie Whiteman. Jeśli nic nie mówi wam to nazwisko, to nie szkodzi. Trzeba być naprawdę zapalonym kibicem Tottenhamu Hotspur, żeby pamiętać o zawodniku, który po przejściu przez wszystkie szczeble młodzieżowe londyńskiej ekipy aż do seniorskiego zespołu zagrał tylko raz w jego barwach. 

Zobacz wideo Kosecki szczerze o Jacku Magierze: Akademia Legii powinna nosić jego nazwisko

Były piłkarz Spurs żyje marzeniami. Innymi, niż reszta

W 2020 roku Whiteman zmienił Joe Harta w meczu fazy grupowej Ligi Europy przeciwko Łudogorcowi Razgrad (4:0), spędzając osiem minut na murawie. I to by było na tyle. Pozostałe 34 spotkania w seniorskim futbolu rozegrał na wypożyczeniu w szwedzkim Degerfors. Mimo to, Anglik był zawodnikiem Spurs w ubiegłym sezonie, gdy Londyńczycy sensacyjnie triumfowali w LE. Podczas finałowego starcia z Manchesterem United siedział na ławce rezerwowych.

Niedługo później zdecydował się zakończyć karierę, mając zaledwie 26 lat. Wprawdzie Tottenham oferował mu kontrakt, a jego usługami były zainteresowane także kluby z Championship czy League One. Od decyzji jednak nie było odwrotu, choć mówiono mu, że zawieszenie butów na kołku będzie "kryminałem".

- Zadzwoniłem do mojego agenta i powiedziałem, że nie pójdę do tego klubu. Zrozumiał to. Ale nie mówiłem nikomu innemu, nie wstawiłem posta na Instagramie jak inni, więc nikogo to nie obchodziło - przyznał cytowany przez BBC.

Whiteman jednak nie próżnował, bo już w trakcie kariery piłkarskiej miał plan na to, żeby mieć co robić, gdy ją zakończy. Jego olbrzymią pasją była fotografia oraz aktorstwo, a także oglądanie filmów. W wolnych chwilach spotykał się na kawę z producentami czy reżyserami, a także asystował na planie.

Dziś Anglik posiada swój własny show radiowy, który początkowo prowadził pod nazwiskiem swojej matki, by utrzymać swoją tożsamość w tajemnicy, zanim zdecydował się ją ujawnić. Fani odkryli jego profil na platformie Letterboxd, gdzie ocenił ponad 200 filmów. On sam z kolei wciąż trudni się fotografią i brał lekcje aktorstwa. Ponadto zaangażował się w projekt filmowy w Ukrainie, gdzie będzie reżyserem i fotografem.

- Wiedziałem, że nie chcę pracować przy piłce, gdy skończę karierę. Próbowałem samodzielnie nabywać wiedzę, by nie zaczynać od zera, gdy nadejdzie ten dzień. Przez pewien czas byłem dość nieszczęśliwy i myślałem o tym, że wolałbym spróbować czegoś innego, gdy jeszcze byłem młody - wyjawił.

Zamiłowanie do kultury załapał od swojego ojca, który grał muzykę jazzową. Żył zupełnie inaczej niż inni zawodnicy w klubie, a to często było wyszydzane - jak relacjonuje BBC, przez kolegów z drużyn młodzieżowych nazywany był "hipisem". Teraz nadszedł ważny moment w jego życiu.

W piątek w OOF Gallery w Warmington House, tuż przy stadionie Tottenhamu, Whiteman otworzył swoją debiutancką wystawę sztuki zatytułowaną "Wypożyczenie". Zdjęcia, które pokazał, pochodzą z okresu gry w Szwecji. Jak przyznał, nie oczekiwał kiedykolwiek, że ktoś zobaczy te fotografie, ale dziś - patrząc na nie - rozumie, co kierowało nim, gdy kończył karierę w ubiegłym roku.

- Zawsze będziemy pytać siebie nawzajem, czy to miało sens. Ale miło widzieć, że to zupełnie inny rozdział - stwierdził podsumowując swoją przygodę.

Zobacz też: Rewolucyjny pomysł FIFA. Chcą iść wzorem Ekstraklasy

Więcej o: