Gol z 93. minuty zrzucił giganta do strefy spadkowej! Sceny w Premier League

Tottenham pokonał 1:0 Wolverhampton i wygrał pierwszy od niemal czterech miesięcy ligowy mecz. Nie dało to jednak wyjścia ze strefy spadkowej, gdyż West Ham również triumfował - po dramatycznej końcówce zwyciężyli z Evertonem. Potknięcie Aston Villi wykorzystał natomiast Liverpool, który wygrał z Crystal Palace i awansował na czwarte miejsce w tabeli.
Tottenham Hotspur
Screenshot

Tottenham jest w dramatycznej sytuacji. Na ligową wygraną piłkarze Spurs czekają od grudnia zeszłego roku, przez co ćwierćfinaliści tegorocznej Ligi Mistrzów osiedli w strefie spadkowej. Idealnym momentem na przełamanie jest mecz z ostatnim, dawno już zdegradowanym Wolverhampton. Nie jest to jednak jedyny mecz, który odbywa się w sobotę w Premier League.

Zobacz wideo Żelazny mocno o trenerze Arsenalu: Arteta to trener z Instagrama

W pierwszym spotkaniu Fulham pokonało Aston Villę 1:0 i było to zwycięstwo zasłużone. Jedynego gola na Craven Cottage zdobył pod koniec pierwszej połowy Ryan Sessegnon. Gospodarze wykorzystali klęskę Sunderlandu z Nottingham Forest i awansowali na 10. miejsce w ligowej tabeli. Dla gości całe spotkanie rozegrał Matty Cash.

Tottenham w końcu wygrywa! Ich rywale także

O godzinie 16:00 rozpoczęły się trzy spotkania - każde o niezwykle wysokiej stawce. Liverpool wciąż walczy o miejsce w przyszłorocznej Lidze Mistrzów, a wygrana nad Crystal Palace niemalże zapewnia spełnienie tego celu. The Reds zrobili swoje między 35. a 40. minutą. Najpierw Alexander Isak dobił strzał Alexisa Mac Allistera sprzed pola karnego, a potem szybką kontrę wykończył Andy Robertson. W drugiej połowie odpowiedział Daniel Munoz. Wynik na 3:1 ustalił Florian Wirtz.

Zobacz też: Przełomowe odkrycie po śmierci piłkarza. Może zmienić przyszłość futbolu

Grały też dwa kluby najmocniej zamieszane w walkę o utrzymanie w Premier League. Wydaje się, że ostatnie miejsce spadkowe zajmie albo West Ham, albo Tottenham. W lepszej sytuacji jeszcze przed tą kolejką były Młoty i to właśnie oni na początku drugiej połowy byli w rewelacyjnych nastrojach. Bramkę w 52. minucie zdobył Tomas Soucek, wykorzystując dośrodkowanie Jarreda Bowena z rzutu rożnego.

To postawiło pod ścianą Tottenham. Brak wygranej ze zdegradowanym już Wolverhampton oznaczałby, że Spurs mieliby już niewielkie szanse na uniknięcie degradacji - w tabeli "na żywo" tracili już cztery punkty do West Hamu. Przez długi czas wydawało się, że Wolves nie pozwolą rywalom na zdobycie ani jednej bramki. Wszystko zmieniło się w 82. minucie. Rzut rożny wykonał Pedro Porro, a strzał Richarlisona dobił Joao Palhinha. To pierwsze zwycięstwo Spurs w tym roku.

Tymczasem w Londynie kibice byli świadkami dramatycznej końcówki. W 88. minucie wyrównującą bramkę dla Evertonu zdobył Kiernan Dewsbury-Hall. To oznaczało, że w ledwie kilka minut kibice Spurs trafili z piekła do nieba. Jeszcze chwilę temu mieli 4 punkty straty do West Hamu, teraz byli już przed Młotami. Trzy punkty gospodarzom zapewnił jednak w doliczonym czasie gry Callum Wilson, a Spurs wrócili na 18. miejsce.

Premier League, wyniki 25 kwietnia: 

  • Fulham 1:0 Aston Villa (Sessegnon)
  • Liverpool 3:1 Crystal Palace (Isak, Robertson, Wirtz - Munoz)
  • West Ham 2:1 Everton (Soucek, Wilson - Dewsbury-Hall)
  • Wolverhampton 0:1 Tottenham (Palhinha)

Te wyniki oznaczają, że Tottenham wciąż otwiera strefę spadkową. Spurs tracą dwa punkty do siedemnastego West Hamu. Liverpool natomiast wykorzystał porażkę Aston Villi i awansował na czwartą lokatę dzięki lepszemu bilansowi bramek. W ostatnim sobotnim meczu Arsenal zmierzy się z Newcastle.

Więcej o: