Wprawdzie w kosmiczną kwotę nie wlicza się Giorgiego Mamardaszwilego, który zakupiony został jeszcze w poprzednim sezonie, ale faktem jest, że Gruzin dopiero od lata ubiegłego roku reprezentuje barwy Liverpoolu. Początkowo musiał uznać wyższość wieloletniego gwiazdora "The Reds", Alissona Beckera, ale podatność Brazylijczyka na urazy kazała myśleć, że były golkiper Valencii dostanie swoją szansę.
I tak od końcówki marca Mamardaszwili stanął między słupkami, gdy Alisson złapał kontuzję. W starciach przeciwko Brighton, Manchesterowi City, PSG i Fulham tylko raz zachował czyste konto i wpuścił 10 goli. To oczywiście także wina słabej w tym sezonie defensywy Liverpoolu. Na mecz z Evertonem Gruzin ponownie wybiegł na boisko od pierwszej minuty.
"The Reds" prowadzili do przerwy po golu Mohameda Salaha, ale "The Toffees" wielokrotnie meldowali się pod bramką Mamardaszwilego. W końcu w 54. minucie gospodarze dopięli swego i doprowadzili do wyrównania za sprawą Beto. Pochodzący z Gwinei Bissau napastnik jednak wpadł w golkipera Liverpoolu, któremu natychmiastowo potrzebna była pomoc medyczna.
Po kilku minutach opatrywania Mamardaszwilego przez medyków podjęto decyzję o zmianie. Gruzin opuścił murawę na noszach, a jego miejsce zajął Freddie Woodman, który w tym sezonie zagrał w zaledwie jednym meczu - 29 października w 4. rundzie EFL Cup przeciwko Crystal Palace (0:3). Teraz najpewniej do końca sezonu będzie musiał bronić bramki Liverpoolu.
Tak słaba sytuacja zdrowotna w ekipie "The Reds" sprawia, że swoją szansę może otrzymać 18-letni Polak Kornel Miściur. Wprawdzie w niedzielne popołudnie na ławce rezerwowych oprócz Woodmana siedział Armin Pecsi, ale w rozgrywkach Ligi Mistrzów to polski golkiper meldował się u boku kolegów, którzy w ubiegłym sezonie zdobywali mistrzostwo Anglii.
Miściur na co dzień wystepuje w młodzieżowych drużynach Liverpoolu, z którym kontrakt podpisał w 2023 roku. Wcześniej grał w juniorskim zespole Hull City. W kolejnych meczach Premier League Arne Slot najpewniej posadzi go na ławce rezerwowych.
Starcie Evertonu z Liverpoolem ostatecznie zakończyło się zwycięstwem "The Reds". W 10. doliczonej minucie do siatki trafił Virgil van Dijk. Liverpool tym samym powiększył przewagę nad Chelsea i nieco uspokoił swoją sytuację w walce o awans do Ligi Mistrzów.
Zobacz też: Padł rekord XXI wieku na meczu Ruch - Wisła! Ekstraklasa coraz bliżej