Walka o czołowe pozycje w angielskiej Premier League wciąż jest niezwykle ciekawa. W sobotni wieczór naprzeciw siebie stanęły zespoły Chelsea i Manchesteru United, które za cel obrały sobie awans do Ligi Mistrzów. Bliżej tego celu są "Czerwone Diabły", ale "The Blues" też nie można było skreślać - zwłaszcza przy słabej formie Liverpoolu.
Starcie na Stamford Bridge rozpoczęło się od akcji Cole'a Palmera z 10. minuty gry. Reprezentant Anglii padł w polu karnym, ale gwizdek sędziego milczał jak zaklęty. Minutę później groźny strzał oddał Estevao, lecz minimalnie chybił. Brazylijczyk po chwili musiał opuścić boisko z powodu urazu mięśniowego.
Spotkanie było wyrównane, ale niewiele działo się pod jedną czy drugą bramką. Obserwowaliśmy bardziej piłkarskie szachy, aniżeli pojedynek pięściarski. W 33. minucie w końcu zrobiło się groźnie - w dobrej sytuacji do strzelenia gola znalazł się Enzo Fernandez, jednak strzał Argentyńczyka z dziesięciu metrów minął bramkę Senne Lammensa.
Podopieczni Michaela Carricka odkuli się w najlepszy możliwy sposób dziesięć minut później, pakując piłkę do siatki po pierwszej groźnej akcji. Bruno Fernandes wyłożył futbolówkę do Matheusa Cunhy, a Brazylijczyk mocnym strzałem pokonał Roberta Sancheza. Do przerwy Manchester United prowadził jedną bramką.
Po zmianie stron po obu stronach obserwowaliśmy wiele niedokładności, ale przewagę na murawie ponownie zyskał zespół Liama Roseniora. W 56. minucie strzał głową oddał Liam Delap, jednak piłka zatrzymała się na poprzeczce. Chwilę później swoich sił próbował Palmer, ale także nie zdołał trafić do siatki.
Poprzeczka była wielkim sprzymierzeńcem Lammensa. W 67. minucie ponownie piłka spadła na nią po strzale głową gracza Chelsea - tym razem Wesleya Fofany. Piłkarze z Old Trafford w drugiej połowie mieli w zasadzie tylko jedną dobrą okazję - na posterunku po rykoszecie był jednak Sanchez.
"The Blues" wciąż szukali wyrównania, ale brakowało im celności. Na pięć minut przed końcem regulaminowego czasu gry z okolic 20. metra mocne uderzenie posłał Moises Caicedo, ale piłka minęła bramkę tuż obok słupka.
Wynik meczu nie uległ już zmianie. Manchester United wskoczył na trzecie miejsce w ligowej tabeli. Do Manchesteru City traci sześć punktów, jednak "Obywatele" mają o dwa mecze rozegrane mniej. Na pozycji lidera wciąż utrzymuje się Arsenal. Chelsea z kolei musi liczyć na wpadkę Liverpoolu, który wyprzedza Londyńczyków o cztery oczka.
Chelsea 0:1 Manchester United (43' Cunha)
Zobacz też: Lech prowadził 2:0. A potem gol dla rywali i wielkie nerwy