Arsenal dość niespodziewanie poległ 1:2 z Bournemouth w meczu 32. kolejki Premier League. Kanonierzy mieli sporą, bo aż dziewięciopunktową przewagę nad drugim Manchesterem City. Ta porażka sprawiła, że w przypadku triumfu Obywateli, przewaga zmniejszy się do sześciu "oczek".
Jednak Manchester City miał trudne zadanie - w 32. kolejce mierzyli się z Chelsea, która walczy o miejsce w Top 5, gwarantujące występy w Lidze Mistrzów w kolejnym sezonie. To spotkanie mogło się bardzo kiepsko zacząć dla podopiecznych Pepa Guardioli. Już w 5. minucie Chelsea ruszyła z pierwszym ciekawym kontratakiem. The Blues wyszli trzema zawodnikami na dwóch rywali. Piłka ostatecznie trafiła do Cole'a Palmera, który wpadł w pole karne, ale z ostrego kąta trafił tylko w boczną siatkę. Wychowanek Manchesteru City był wygwizdywany przez kibiców gości, gdy miał piłkę przy nodze.
Marc Cucurella strzelił gola na 1:0 w 16. minucie. Wahadłowy otrzymał kapitalne podanie od Joao Pedro. Jednak asystent sędziego pokazał spalonego. Po krótkiej analizie VAR ta decyzja została podtrzymana. Tuż po wznowieniu gry z akcją ruszyli piłkarze Manchesteru City. Najpierw próbował Doku, ale został zablokowany przez defensorów Chelsea. Później szansę miał O'Reilly, ale również nie dał rady się przebić.
W 33. minucie Manchester City stworzył sobie najlepszą okazję w tej części spotkania. O'Reilly ruszył lewym skrzydłem i wbiegł pod samą linię końcową. Wtedy zagrał do nadciągającego Bernardo Silvy. Ten oddał sytuacyjny strzał z kilku metrów, ale Robert Sanchez popisał się instynktowną interwencją i uchronił swój zespół przed stratą gola.
Zobacz też: Fatalne wieści dla polskiego piłkarza. Największa sensacja XXI wieku ukarana
Ostatecznie w pierwszej połowie bramek nie oglądaliśmy. Erling Haaland był kompletnie niewidoczny, co było zasługą defensorów Chelsea.
Już na początku drugiej połowy doszło do kontrowersji. Doku ruszył z atakiem, a odpowiedzialnym za jego krycie był Palmer. Anglik wszedł nogą w oponenta i nie trafił w piłkę. Skrzydłowy Manchesteru City padł na murawę, ale gwizdek sędziego milczał. VAR również nie zdecydował się na korektę tej decyzji.
Ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Chwilę później, bo w 51. minucie O'Reilly strzelił gola po dośrodkowaniu od Cherkiego. Sześć minut później Marc Guehi podwyższył prowadzenie na 2:0. Środkowy obrońca został w polu karnym Chelsea po stałym fragmencie gry. Cherki znalazł miejsce, by zagrać do swojego kolegi, który niskim strzałem pokonał Sancheza. To była już druga asysta Francuza w tym meczu.
W 68. minucie Caicedo niepotrzebnie wdał się w drybling i stracił piłkę na rzecz Doku, który po przejęciu futbolówki ruszył do ataku. Miał otwartą drogę do bramki strzeżonej przez Sancheza i pewnie wykorzystał okazję.
Chelsea szukała swoich szans w drugiej połowie. W 83. minucie Cucurella przedarł się w pole karne Manchesteru City i oddał strzał z bliskiej odległości, ale Donnarumma zatrzymał zapędy swojego rywala. Ostatecznie więcej goli w tym meczu nie oglądaliśmy, a Chelsea poległa u siebie 0:3.
Zwycięstwo Manchesteru City z Chelsea oznacza, że Obywatele odrobili już część strat do Arsenalu. Kanonierzy mają już tylko sześć "oczek" przewagi nad ekipą prowadzoną przez Pepa Guardiolę. Już w niedzielę 19 kwietnia Arsenal i Manchester City zmierzą się ze sobą w bezpośrednim starciu. To spotkanie może być punktem zwrotnym walki o mistrzostwo Anglii w tym sezonie.
Gole: O'Reilly (51'), Guehi (57'), Doku (68')
Składy:
Chelsea: Sanchez - Gusto, Fofana, Hato, Cucurella - Santos, Caicedo - Neto, Palmer, Estevao - Joao Pedro
Manchester City: Donnarumma - Nunes, Khusanov, Guehi, O’Reilly - Silva, Rodri - Semenyo, Cherki, Doku - Haaland