Liverpool znalazł się w kryzysie. Po triumfie w Premier League w sezonie 2024/2025 teraz znajduje się na piątym miejscu w lidze ze stratą 21 punktów do pierwszego Arsenalu. Jakby tego było mało, to niedawno podopieczni Arne Slota zostali rozbici przez Manchester City w ćwierćfinale Pucharu Anglii (0:4), czy polegli 0:2 z PSG w ćwierćfinale Ligi Mistrzów.
W związku z tym zaczęły pojawiać się pytania o przyszłość trenera tego klubu, który przegrał 16 meczów w tym sezonie, a część kibiców wygwizdywała jego piłkarzy po kiepskich wynikach. Sam Arne Slot postanowił rozwiać wszelkie wątpliwości i oświadczył, że czuje wsparcie ze strony właścicieli klubu, Fenway Sports Group, a także dyrektora generalnego Michaela Edwardsa i dyrektora sportowego Richarda Hughesa. "Po porażce z PSG serwis Telegraph Sport poinformował, że FSG wierzy, iż Slot poprowadzi drużynę w przyszłym sezonie" - informują dziennikarze "The Telegraph".
- Czuję ogromne wsparcie ze strony właścicieli, Richarda i Michaela. Może to zabrzmieć dziwnie, ale czuję też wsparcie kibiców. Kiedy wychodziliśmy na rozgrzewkę po przegranej 0:4 [z Manchesterem City], kibice od razu zaśpiewali "We love you Liverpool" - wyznał, cytowany przez serwis.
- Mimo że zostaliśmy zdominowani, nadal śpiewali i klaskali dla nas. Czuliśmy to cały czas. Klub wie, w jakim okresie się znajdujemy, a ja czuję pełne wsparcie - podkreślił.
Liverpool wciąż może odwrócić losy dwumeczu z PSG. Podopieczni Arne Slota przegrali 0:2, a rewanż rozegrają na własnym stadionie. - To są decydujące chwile. Nie stworzyliśmy sobie najlepszej sytuacji, ale Paryż dał nam szansę na dalszy udział w rozgrywkach, a przed nami dwa niezwykle ważne mecze ligowe, a potem jeszcze cztery. Miejmy nadzieję, że do tego dołączy jeszcze kilka spotkań w Lidze Mistrzów - kontynuował trener The Reds.
- Przez większą część meczu walczyliśmy o przetrwanie. Być może jednak był to również taki okres sezonu, w którym po prostu walczyliśmy o utrzymanie. PSG było lepszą drużyną. Nie poddaliśmy się jednak i właśnie dlatego wciąż mamy szansę w tej rywalizacji - wyznał.
- W końcowej fazie meczu chodziło bardziej o przetrwanie niż o szansę. (...) To oni utrzymali nas przy życiu, nie wykorzystując kilku dogodnych okazji. Teraz możemy przenieść tę rywalizację z powrotem na Anfield. Nie jest to niestety łatwe, ale w międzyczasie czeka nas jeszcze bardzo ważny mecz z Fulham - zakończył.
Zobacz też: Kontuzja wielkiej gwiazdy. Co z mundialem?
Rewanżowe starcie Liverpoolu z PSG zaplanowano na wtorek, 14 kwietnia. Początek tego spotkania o godz. 21:00. Wcześniej (11.04) The Reds zmierzą się z Fulham.