Liverpool nie wygrał trzeciego ligowego meczu z rzędu. Tym razem podopieczni Arne Slota ulegli na wyjeździe Brighton&Hove Albion 1:2. Na domiar złego stracili swojego najlepszego ligowego strzelca Hugo Ekitike, który po ośmiu minutach zszedł z boiska z powodu kontuzji.
Katem Liverpoolu okazał się za to 35-letni Danny Welbeck. Wychowanek Manchesteru United, a więc odwiecznego rywala zdobył dwa gole i na nic się zdało trafienie Milosa Kerkeza. Liverpool nie wygrał meczu w Premier League od 28 lutego, a sobota nie zmieniła tego stanu rzeczy.
Czy to pora na zmianę trenera? Ludzie śledzący na co dzień Premier League widzą już czarne chmury, które nadciągają nad głowę Holendra.
"6 ostatnich meczów w Premier League, 10 porażek Liverpoolu, 9 zwycięstw (procent na poziomie 34,6%). Tak prezentuje się tabela za okres od 6. kolejki (w pierwszych pięciu wygrali wszystko i mieli 15 pkt) do dzisiaj. 1 punkt na 9 możliwych przeciwko Wolverhampton, Tottenhamowi i Brighton. Tylko cud może uratować Arne Slota po takim sezonie" - pisał na portalu X Wojciech Piela, dziennikarz Weszło.
Liverpool w ostatnich pięciu meczach ligowych zdobył zaledwie siedem punktów. Remisował z Tottenhamem (1:1) i przegrywał z Wolverhampton (1:2), a wygranie dwumeczu 1/8 finału Ligi Mistrzów z Galatasaray (0:1 i 4:0) przypudrowało gorszy okres zespołu.
Najbliższy mecz wciąż aktualni mistrzowie Anglii rozegrają 4 kwietnia, gdy w FA Cup zmierzą się z Manchesterem City. Do podium i trzeciego Manchesteru United tracą już sześć punktów.