Angielski gigant idzie na dno. "Od tamtego dnia klub się cofa"

Tottenham Hotspur przez lata był obiektem szyderstw ze strony kibiców innych klubów na całym świecie z powodu braku zdobytych trofeów. Zeszłosezonowa wygrana w Lidze Europy zmieniła jedynie... powód wyszydzania "Kogutów". Teraz jest nim fatalna dyspozycja i walka Spurs o utrzymanie w Premier League. Kto jest winien takiego regresu?
SOCCER-ENGLAND-FUL-TOT/
Andrew Couldridge / Action Images via Reuters

To, co dzieje się z Tottenhamem Hotspur w sezonie 2025/26, przyprawia kibiców z północnego Londynu o ból głowy. "Koguty" po 29. kolejce Premier League mają na swoim koncie zaledwie jedno oczko przewagi nad strefą spadkową, a nowy trener Igor Tudor przegrał aż trzy mecze z rzędu. Nie widać żadnej poprawy w grze Spurs, a w Anglii wszyscy zaczynają się zastanawiać, kto jest winny takiego regresu londyńskiej drużyny.

Zobacz wideo Kosecki o decyzji Królewskiego: Dziwię się jego decyzji, Wiśle może zabraknąć punktów w walce o Ekstraklasę

Ryba psuje się od głowy. "Problem w Tottenhamie narastał latami"

Rozważaniami na ten temat zajął się między innymi były bramkarz Tottenhamu i reprezentacji Anglii Paul Robinson, który w rozmowie z BBC Sport niejako stwierdził, że ryba psuje się od głowy i uderzył we właściciela klubu Daniela Levy'ego.

- To problem, który narastał latami. Można długo krążyć wokół odpływu, ale w końcu do niego wpadniesz. Daniel otrzymuje masę krytyki, część jest niezasłużona. Natomiast spójrzmy na trenerów, których zatrudniał, gdy była presja na zdobywanie trofeów - Mourinho, Conte... To byli trenerzy zdolni wygrywać tu i teraz. Ale nie dostali takich zawodników - mówił były golkiper.

BBC jasno wskazuje, że od listopada 2019 roku Spurs wydali na transfery 979 milionów funtów, ustępując jedynie Chelsea, Manchesterowi United i Arsenalowi. Daniel Levy jednak nie zawsze był w stanie kupić takich zawodników, jakich chcieli szkoleniowcy. Problemem były twarde negocjacje i oszczędne prowadzenie klubu. Jak wykazał ranking Deloitte Money League, wynagrodzenia graczy Tottenhamu w zeszłym sezonie znacznie odbiegały od płac pozostałych ekip "big six".

Upadek rozpoczął się dawno temu? "Od tamtego dnia klub się cofa"

Na początku sezonu w klubie z Londynu pojawił się m.in. nowy dyrektor Vinai Venkatesham, który wcześniej pracował m.in. w Arsenalu. Póki co jednak jego praca nie jest oceniana pozytywnie, a zdaniem mediów zwolnienie trenera Thomasa Franka i zatrudnienie Igora Tudora nastąpiło za późno. Zresztą o podpisaniu kontraktu z Chorwatem BBC wprost pisze jako o "panicznej decyzji, której ceną może być spadek z Premier League".

Upadek Tottenhamu zdaniem Robinsona jednak rozpoczął się dużo wcześniej, bo wraz ze zwolnieniem Mauricio Pochettino w 2019 roku. Argentyńczyk wówczas poróżnił się z Levym, a jego plan przebudowy zespołu, który dotarł do finału Ligi Mistrzów, nie został zrealizowany.

- Spójrz na tamten finał Ligi Mistrzów. Spurs mieli wtedy trenera, którego ludzie dziś przeszliby po rozżarzonych węglach, żeby odzyskać. To był moment, aby dać mu długoterminowy kontrakt i mocno zainwestować, żeby utrzymać się na tym poziomie. Od tamtego dnia klub się cofa - mówił były bramkarz.

Dziś problem jest dużo głębszy - Robinson twierdzi, że trenerem walczącym o utrzymanie powinien być ktoś pokroju Harry'ego Redknappa czy Seana Dyche'a, a w przyszłym sezonie ekipę powinien przejąć Pochettino, który już kilkukrotnie wyrażał chęć powrotu do północnego Londynu.

Aktualnie w Tottenhamie nie mogą liczyć także na swoje największe gwiazdy - kontuzje Dejana Kulusevskiego, Jamesa Maddisona czy Dominika Solanke mocno pokrzyżowały plany sztabowi szkoleniowemu. Warto także pamiętać, że klub pożegnał się latem ze swoją legendą - Heung-Min Sonem. A bramek nie ma komu zdobywać.

Do końca sezonu angielskiej Premier League pozostało dziewięć kolejek. Spurs walczą na dwóch frontach, bo w Lidze Mistrzów czeka ich starcie 1/8 finału z Atletico Madryt. Nie ma co się jednak czarować - priorytetem jest punktowanie w lidze, co nie będzie prostym zadaniem. Najbliższy mecz na krajowym podwórku podopieczni Igora Tudora rozegrają 15 marca przeciwko Liverpoolowi na wyjeździe.

Zobacz też: Jagiellonia na kolanach w Ekstraklasie!

Więcej o: