Manchester United przeszedł przemianę pod wodzą nowego, tymczasowego menedżera. Michael Carrick wygrał z Manchesterem City (2:0), Arsenalem (3:2), Fulham (3:2), a w sobotnie popołudnie stanął przed szansą odniesienia czwartego zwycięstwa z rzędu. Jego rywalem był Tottenham.
Na Old Trafford od początku meczu działo się sporo. Guglielmo Vicario sprawdził między innymi Casemiro. W 29. minucie meczu sędzia Michael Oliver podjął decyzję, która wpłynęła na dalsze losy pierwszej połowy. Za brutalny faul wyrzucił z boiska Cristiana Romero, a grający w osłabieniu Tottenham nie przetrwał naporu gospodarzy.
W 38. minucie Bryan Mbeumo oddał sprytny strzał, z którym nie poradził sobie włoski bramkarz. Chwilę później mogło być 2:0, ale Vicario znów obronił próbę Casemiro - tym razem Brazylijczyk uderzał głową.
Po zmianie stron piłkę w siatce gości zmieścił Amad Diallo, ale w momencie zagrania od Luke'a Shawa znajdował się na spalonym. Arbiter nie miał wątpliwości i od razu nie uznał gola. Sporo pracy - tak jak przed przerwą - miał Vicario, który musiał poradzić sobie ze strzałami z dystansu: najpierw Shawa, a następnie Dalota.
Czytaj też: Oto największa sensacja w polskiej piłce. "To dopiero początek"
W 81. minucie Bruno Fernandes trafił do siatki po dośrodkowaniu Dalota i zgraniu piłki przez rezerwowego Benjamina Seskę. Dla portugalskiego kapitana Manchesteru był to 200. udział przy bramce w historii jego występów dla klubu z Old Trafford. To był gol, który przypieczętował czwartą wygraną United z rzędu.
Manchester United następne spotkanie rozegra we wtorek 10 lutego. Zmierzy się na wyjeździe z West Hamem. Tego samego dnia Tottenham zagra u siebie z Newcastle United.