Chelsea wygrała po emocjonującym spotkaniu z SSC Napoli (3:2) w Lidze Mistrzów. Było to czwarte z rzędu zwycięstwo klubu, biorąc pod uwagę wszystkie rozgrywki. Piłkarze liczyli, że tę passę przedłużą również w sobotni wieczór. Okazja była znakomita, bo mecz Premier League z walczącym o utrzymanie West Ham United. Dodatkowo na własnym stadionie. Drużyna Łukasza Fabiańskiego spisuje się zdecydowanie poniżej oczekiwań - 18. miejsce - i jeśli nic się nie zmieni, to może mieć kłopot, by w kolejnej kampanii występować na najwyższym poziomie rozgrywek.
Pierwsza połowa była sporym zaskoczeniem. Gospodarze mieli duże problemy ze skutecznością. Takowych nie miał za to West Ham. Oddał łącznie sześć strzałów, z czego cztery były celne. Ba, dwa z nich zatrzepotały w siatce. Już w 7. minucie goście otworzyli wynik spotkania. Wówczas piłkę za polem karnym przejął Jarrod Bowen i posłał piekielnie mocny strzał, z którym golkiper sobie nie poradził.
I choć Chelsea próbowała odpowiedzieć, to na nic zdały się starania. Co więcej, West Ham rozkręcał się coraz mocniej. W 36. minucie podwyższył na 2:0. Tym razem do siatki trafił Crysencio Summerville, który otrzymał precyzyjne podanie w pole karne od Aarona Wan-Bissaki. Tak więc na przerwę Chelsea schodziła z aż dwubramkową stratą. Gospodarze musieli gonić wynik.
Na drugą połowę wyszli zmotywowani. Zaczęli jeszcze mocniej dominować, jeśli chodzi o posiadanie piłki, ale musieli być czujni, jeśli chodzi o ataki rywali. W 58. minucie Chelsea w końcu sforsowała defensywę West Hamu i zdobyła bramkę kontaktową. Jej autorem został Joao Pedro, który skierował piłkę do siatki główką. A to nie był koniec. W 70. minucie wynik spotkania wyrównał Marc Cucurella. Także wbił futbolówkę do siatki główką, z czym bramkarz nie miał szans.
Zobacz też: Katastrofa Widzewa! Tak gra drużyna za grube miliony euro.
Chelsea nie odpuszczała. W 86. minucie mogła znów przegrywać, bo kapitalną, praktycznie stuprocentową okazję miał Jean-Clair Todibo. Oddał strzał, ale piłka... musnęła słupek i wypadła poza linię końcową. A jednak. W drugiej minucie doliczonego czasu gry gospodarze dopięli swego. Piłkę do siatki wpakował Enzo Fernandez i stał się bohaterem.
W końcówce doszło jeszcze do sporego zamieszania. Todibo zaatakował Sancheza i Joao Pedro. Dodatkowo Mavropanos machnął ręką w kierunku twarzy Palmera. Sędzia podszedł do monitora VAR sprawdzić pierwsze przewinienie i wlepić potencjalną czerwoną kartkę. Ostatecznie zobaczył ją Todibo.
Dzięki temu zwycięstwu gospodarze awansowali na czwartą lokatę z dorobkiem 40 punktów. Do lidera, Arsenalu, tracą 13 "oczek". A co z West Hamem? Nadal okupuje 18. miejsce, a więc w strefie spadkowej. Do wyjścia z niej brakuje mu pięciu punktów.