Dobiegający końca sezon dla Jakuba Kiwiora odwrócił się 1 kwietnia. Wówczas poważnej kontuzji doznał Gabriel Magalhaes, więc to Polak stał się partnerem Williama Saliby na środku obrony. Zadaniu podołał. Grał naprawdę bardzo dobrze - zarówno w Premier League, jak i w Lidze Mistrzów - gdzie z powodzeniem rywalizował z napastnikami Realu Madryt i ustrzegł się większych błędów w dwumeczu z PSG.
Choć do rozpoczęcia kolejnego sezonu pozostało jeszcze mnóstwo czasu - ba, Arsenal rozegra jeszcze dwa ostatnie mecze kończącej się kampanii - to trudno wyobrazić sobie, by Kiwior na stałe wywalczył sobie miejsce w podstawowej jedenastce Arsenalu. Gabriel, będący w formie fizycznej i sportowej, to czołowy stoper ligi angielskiej. William Saliba zdaje się być postacią nietykalną. W odwodzie pozostaje przecież jeszcze sprowadzony za olbrzymie pieniądze Riccardo Calafiori.
Dziś trudno ferować wyroki, ale wydaje się, że latem polski obrońca może znów być przedmiotem transferowych spekulacji. Zresztą - stał się nim już teraz. Włoskie media od dawna piszą o jego potencjalnym powrocie na Półwysep Apeniński. Zainteresowanie ma płynąć z klubów czołówki. W tym gronie mają się znaleźć się Atalanta i Napoli. Problemem mogą być finanse, o których bez ogródek piszą włoskie media.
"Arsenal, który w styczniu powiedział "nie" formule wypożyczenia, teraz żąda około 35 milionów euro" - informuje portal tuttoatalnta.com, zaznaczając, że kontrakt Kiwiora obowiązuje aż do 2028 roku.
Jakub Kiwior do Arsenalu trafił zimą 2023 roku. Od tego czasu rozegrał w jego barwach 66 meczów, w których zdobył trzy gole i zaliczył pięć asyst. Jest 33-krotnym reprezentantem Polski. Strzelił dla niej jedną bramkę i wystąpił na dwóch wielkich turniejach: mundialu 2022 i Euro 2024.