Kiwior ma wielką szansę na zagranie w finale Ligi Mistrzów. Gabriel Magalhaes już w tym sezonie nie zagra. Wystarczy więc, że Polak będzie grał tak jak w ostatnich tygodniach, a Arsenal utrzyma w Lidze Mistrzów poziom, który zaprezentował w dwumeczu z Realem Madryt (3:0, 2:1).
W środę wieczorem Arsenal podejmuje Crystal Palace w meczu 34. kolejki Premier League. Kiwior znów - piąty raz z rzędu - wyszedł w tych rozgrywkach w pierwszym składzie. A przed urazem Magalhaesa to się w zasadzie nie zdarzało. Przed meczem z FC Fulham, który odbył się 1 kwietnia, Polak ostatni raz w Premier League zagrał... w grudniu.
Kiwior na razie jednak godnie zastępuje Brazylijczyka. Po meczu z Crystal Palace najpewniej znów zbierze dobre opinie. W końcu zaczął to spotkanie od strzelenia gola!
Reprezentant Polski zdobył bramkę już w 3. minucie. Idealnie wykorzystał dośrodkowanie z rzutu wolnego i głową strzelił swojego pierwszego gola w tym sezonie. Samo rozegranie tego stałego fragmentu gry było bardzo niestandardowe. Nie da się uciec od skojarzeń z "szarańczą" - taktyką, którą przed laty rywali w Ekstraklasie próbował zaskoczyć trener Marek Motyka.
Arsenal jest wiceliderem Premier League, ale nie ma już większych szans na zdobycie tytułu. Mecz z Crystal Palace tylko to potwierdził. Mimo świetnego początku Arsenal jedynie zremisował to spotkanie 2:2. Ten wynik oznacza, że Liverpool ma aż 12 punktów przewagi nad wiceliderem i najpewniej zostanie mistrzem Anglii - wystarczy, że do końca sezonu zdobędzie przynajmniej jeden punkt. Zachęcamy do śledzenia Premier League w Sport.pl oraz w aplikacji mobilnej Sport.pl LIVE.