Jakub Kiwior nie może liczyć na regularną grę w Arsenalu i pełni głównie rolę rezerwowego. W ostatnich dwóch spotkaniach miał jednak nieco więcej szans do rywalizacji, a to za sprawą kontuzji konkurentów. Wystąpił w środę z Manchesterem United (2:0), a także w niedzielę z Fulham (1:1), spędzając na murawie pełne 180 minut. Tyle tylko, że w drugim z wymienionych spotkań mocno zawiódł, co odnotowały angielskie media.
To właśnie Polak został uznany za jednego z głównych winowajców straconej już w 11. minucie bramki. "Kenny Tete posłał prostopadłą piłkę do Raula Jimeneza. Niepewnie w całej sytuacji zachował się Jakub Kiwior, który nie przeciął tego zagrania, a wtedy meksykański napastnik pognał w pole karnym i płaskim strzałem pokonał Davida Rayę" - pisał Jakub Trochimowicz ze Sport.pl.
"Kiwior z podobnym zachowaniem jak przy golu Liverpoolu na 2:2, już przy zagranej prostopadłej piłce chciał iść na przecięcie, ale zorientował się, że jest bez szans. I nie dał sobie tej szansy w pościgu za atakującym. Wcześniej też zawahał się przy górnej piłce do Jimeneza" - tak tę sytuację na X analizował ekspert Viaplay Michał Zachodny.
A co na temat postawy Kiwiora i to w całym spotkaniu miały do powiedzenia media? Portal SofaScore wystawił mu ocenę "6,7" w 10-stopniowej skali, uznając, że nie był on najgorszym zawodnikiem meczu. Aż czterech piłkarzy (dwóch jego kolegów i dwóch rywali) otrzymało niższe noty. Jednak pozostałe redakcje tak wielkiej wyrozumiałości dla błędu polskiego defensora nie miały.
"Nie potrafił wypełnić wielkich butów Gabriela. (...) To okropne popołudnie pokazało, dlaczego trener korzysta z usług Kiwiora tylko w sytuacjach kryzysowych. Z łatwością dał się wymanewrować Raulowi Jimenezowi. Polak wydawał się być nie na miejscu i nie był pewny swojej roli podczas zagrań z rzutów rożnych" - pisał "The Sun", wystawiając mu zaledwie "4".
O tym, że Polak powoływany jest tylko w sytuacjach kryzysowych, wspominał też portal express.co.uk, wystawiając mu "5". "Został przyłapany na oglądaniu piłki i zapłacił za to cenę. Jimenez pojawił się tuż za nim i strzelił gola. Na podstawie tego występu stało się jasne, dlaczego Polak jest wykorzystywany tylko w sytuacjach awaryjnych" - podkreślili dziennikarze.
"5" otrzymał też od "The Standard". "Obnażony. (...) Po raz kolejny wyszedł w pierwszym składzie jako środkowy obrońca. A to dlatego, że Gabriel wciąż jest kontuzjowany. Został jednak złapany przy pierwszym golu Jimeneza" - czytamy.
Nieco bardziej wyrozumiali dla Polaka byli dziennikarze paininthearsenal.com, którzy wystawili mu "6". "Kiwior tylko obserwował piłkę na początku spotkania, z czego skorzystał Jimenez. (...) Defensor nie był tak imponujący jak w środę, ale poprawiał grę w miarę upływu minut" - czytamy.
Taką samą ocenę otrzymał od football.london. "Pozwolił Jimenezowi uciec w kierunku bramki. Najczęściej takie błędy nie są katastrofalne, ale tym razem został ukarany w brutalny sposób. Poza tym jego występ był przyzwoity" - podkreśliła redakcja.