Manchester City w ostatnią środę zaliczył prawdziwe przełamanie. Po serii siedmiu meczów bez wygranej, w tym aż sześciu porażek, zespół Pepa Guardioli pewnie pokonali na Etihad Stadium silny w tym sezonie Nottingham Forest 3:0. Tyle że wszyscy w Manchesterze zdawali sobie sprawę, że jedna wygrana niczego nie załatwia, a City potrzebuje prawdziwej serii, aby wrócić do gry o obronę tytułu mistrza Anglii. Do tego potrzebowało jednak kolejnej wygranej, tym razem na stadionie Crystal Palace, który w tym sezonie walczy o utrzymanie.
Jednak od początku spotkania na Selhurst Park mistrzowie Anglii mieli ogromne problemy. Już w czwartej minucie to gospodarze byli na prowadzeniu, gdy po podaniu Willa Hughesa skutecznym strzałem z kilkunastu metrów popisał się Daniel Munoz.
Wraz z upływem pół godziny piłkarze Guardioli zdołali doprowadzić do wyrównania, gdy idealne dośrodkowanie z lewej strony Matheusa Nunesa wykończył strzałem głową niezawodny Erling Haaland. To było zasłużone wyrównanie, bo tuż po stracie gola szanse mieli Haaland, Savinho oraz Ilkay Gundogan, który trafił w słupek.
Mecz w Londynie był bardzo wyrównany i to też było widać po przerwie. W 56. minucie Crystal Palace prowadziło 2:1. Drugą asystę zaliczył Hughes, który świetną wrzutką z rzutu rożnego obsłużył Maxence'a Lacroixa, a ten głową z kilku metrów nie dał Stefanowi Ortedze żadnych szans.
W ostatnich 30 minutach spotkania głównym aktorem sobotniego widowiska był boczny obrońca City - Rico Lewis. To właśnie on w 68. minucie po doskonałym podaniu Bernardo Silvy wykorzystał sytuację sam na sam z Hendersonem, uderzając pod poprzeczkę bramki Palace.
Tyle że gdy City rozpaczliwie szukało zwycięskiej bramki, ten sam Lewis z żółtą kartką na koncie bezsensownie zaatakował wślizgiem Nathaniela Chalobaha w polu karnym przeciwnika, za co z drugim napomnieniem został wyrzucony z boiska. Manchester City musiał od 84. minuty walczyć o zwycięstwo w dziesiątkę i nie zrealizował swojego celu - mecz zakończył się wynikiem 2:2, który jest kolejnym niepowodzeniem "The Citizens" w ostatnich tygodniach.
Szydercy powiedzą, że sobotnim remisem Manchester City zmniejszył stratę do prowadzącego Liverpoolu o punkt, ale to tylko dlatego, że przez fatalne warunki atmosferyczne derby Liverpoolu z Evertonem zostały przełożone. Z 27 punktami na koncie drużyna Pepa Guardioli jest czwarta w tabeli Premier League, tracąc do "The Reds" aż osiem punktów i mając jedno spotkanie rozegrane więcej. Crystal Palace ma z kolei 13 punktów i jest szesnaste.