Sobota z 10. kolejką Premier League rozpoczęła się od niespodzianki na St James' Park w Newcastle, gdzie Newcastle United pokonało Arsenal 1:0 po golu Alexandra Isaka, zapewniając drużynie MIkela Artety trzecią z rzędu stratę punktów w lidze. Potknięcie "Kanonierów" próbowały nieco później wykorzystać ich najgroźniejsi rywale - Manchester City i Liverpool, ale i oni w swoich meczach napotkali spore problemy.
Manchester City grał na Vitality Stadium w Bournemouth i przeżył spore rozczarowanie, przegrywając w pełni zasłużenie 1:2.
Gospodarze rozegrali znakomite zawody, będąc po prostu lepszym zespołem od aktualnych mistrzów Anglii. Pierwszą bramkę Bournemouth strzeliło już w 9. minucie, gdy po szarży lewym skrzydłem Milosa Kerkeza piłkę na piątym metrze otrzymał Antoine Semenyo. Ghańczyk w znakomitym stylu obrócił się z nią i z bliska pokonał Edersona.
Manchester City wyglądał w tym spotkaniu bardzo źle i bardzo długo nie był w stanie oddać celnego strzału. A Bournemouth kontynuowało swój koncert po przerwie, gdy w 46. minucie oko w oko z Edersonem stanął Evanilson, jednak to bramkarz City wyszedł zwycięsko z tego pojedynku.
W 64. minucie brazylijski napastnik "The Cherries" dopiął swego. Gospodarze rozegrali świetną akcję od własnej bramki, drugą asystę dośrodkowaniem z lewego skrzydła zaliczył Kerkez, a Evanilson na wślizgu zaskoczył Edersona, trafiając na 2:0.
Spore problemy w swoim spotkaniu z Brighton & Hove Albion na Anfield Road miał także Liverpool. Drużyna Arne Slota do przerwy przegrywała 0:1, by ostatecznie zwyciężyć 2:1 i zmienić Manchester City na pozycji lidera Premier League.
W pierwszej części gry zespołem lepszym na Anfield były "Mewy", które zasłużenie objęły prowadzenie w 14. minucie po bardzo precyzyjnym strzale z kilkunastu metrów Ferdiego Kadioglu. Liverpool po przerwie przepuścił jednak szturm na bramkę swojego przeciwnika i między 69. a 72. minutą zdołał odwrócić wynik.
Najpierw, do bramki gości wpadł centrostrzał z lewej strony boiska autorstwa Cody'ego Gakpo, z kolei trzy minuty później kapitalną kontrę Liverpoolu wykończył efektownym uderzeniem z kilkunastu metrów Mohamed Salah, który z 164 golami na koncie został ósmym najlepszym strzelcem w historii Premier League.
Co ciekawe, to drugie zwycięstwo Liverpoolu nad Brighton w ciągu ostatnich kilku dni, bo w środę "The Reds" wygrali na wyjeździe 3:2 w Pucharze Ligi Angielskiej. W tamtym spotkaniu ponad godzinę rozegrał Jakub Moder, który w 87. minucie wszedł z ławki rezerwowych, zaliczając pierwszy występ w Premier League w tym sezonie.
Dzięki tym wynikom w tabeli Premier League prowadzi Liverpool z 25 punktami, a Manchester City ma o dwa punkty mniej i jest drugi. Arsenal (18 pkt) został z kolei wyprzedzony na trzecim miejscu przez rewelacyjne Nottingham Forest (19 pkt), które rozgromiło West Ham United 3:0. Przeskoczyć oba zespoły mogą jeszcze Chelsea i Aston Villa, które swoje spotkanie rozegrają w niedzielę.
Pozostałe mecze: