Jakub Moder znalazł się w niezwykle trudnej sytuacji. Odkąd wrócił do zdrowia po ciężkiej kontuzji, wciąż nie odzyskał najlepszej dyspozycji. O ile w poprzednim sezonie trener Roberto De Zerbi powoli próbował wprowadzać go do gry w barwach Brighton, o tyle w obecnym nowy szkoleniowiec Fabian Huerzeler nie jest tak przychylny Polakowi. Latem były pomocnik Lecha Poznań przymierzany był nawet do transferu do Leicester City, ale ostatecznie do niego nie doszło. W Brighton narosła za to spora konkurencja na pozycji środkowego pomocnika i Moder nie może liczyć na regularne występy.
Na początku nowego sezonu 25-latek zmagał się z lekką kontuzją, ale potem był już zdolny do gry. Otrzymał nawet powołanie do reprezentacji Polski na mecze Ligi Narodów i dwa razy wchodził z ławki w spotkaniach ze Szkocją i Chorwacją. W barwach Brighton na boisku pojawił się po raz pierwszy dopiero w ostatnią środę. Był to jego pierwszy mecz w klubie od 122 dni. Zagrał 72. minuty w rozgrywkach Carabao Cup z Wolverhampton, ale jego występ nie powalał na kolana. Niestety, jak się wydaje, nie był to też zwiastun zmiany podejścia do polskiego zawodnika.
W niedzielę Brighton grało mecz z Nottingham Forest w ramach piątej kolejki Premier League. Modera niestety próżno było szukać w pierwszym składzie. Ba, nie znalazł się nawet na ławce rezerwowych. Klub zaś nie informował wcześniej o żadnej kontuzji Polaka. Wygląda więc na to, że trener nie widzi dla niego miejsca. Sytuacja się powtarza, w czterech z pięciu poprzednich meczach ligowych Moder także był przez niego pomijany.
"Jakub Moder poza kadrą meczową Brighton. I patrząc na ławkę rezerwowych, to jeśli nie będzie wysypu kontuzji, taki stan może się w lidze powtarzać" - skomentował dziennikarz Meczyki.pl Maciej Łuczak w portalu X.
Absencja Modera niepokoi, tym bardziej że z powodu kontuzji w składzie Brighton zabrakło także dwóch jego konkurentów. Chodzi o doświadczonego Jamesa Milnera i sprowadzonego za blisko 30 mln euro Matta O'Rilleya. Polak przegrał więc rywalizację z 19-letnim Jackiem Hinshelwoodem i rok starszym Carlosem Balebą, a także rezerwowym Matsem Wiefferem. Sprawę pogarsza również to, że Hinshelwood rozegrał bardzo dobre spotkanie i zdobył nawet bramkę na 1:1.
Wcześniej Nottingam wyszło na prowadzenie po faulu Baleby w polu karnym i skutecznej jedenastce Chrisa Wooda. Na przerwę z korzystnym wynikiem schodziło jednak Brighton, bo w 45. minucie na 2:1 trafił Danny Welbeck. Mecz ostatecznie skończył się podziałem punktów, bo po zmianie stron wynik na 2:2 ustalił Ramon Sosa.