Milan, Juventus czy ostatnio Inter Mediolan. Jakub Kiwior od tygodni regularnie łączony jest z powrotem do Włoch, jako że w Arsenalu nie ma już raczej czego szukać. Polak nie był stałym elementem wyjściowej jedenastki już wcześniej, a wkrótce zrobi się jeszcze trudniej. W drodze do Londynu jest bowiem Riccardo Calafiori, środkowy obrońca Bologni oraz reprezentacji Włoch, mogący grać także na lewej stronie defensywy.
Transfer ten niejako potwierdził już włoski dziennikarz Fabrizio Romano, dając już swe słynne "here we go" na portalu X. Pisał on też zresztą, że przybycie Calafioriego otwiera drzwi wyjściowe dla Kiwiora. Arsenal chciałby pożegnać się z Polakiem na stałe, czyli albo transfer definitywny, albo wypożyczenie z obowiązkiem wykupu. Na ten moment jednak takiej oferty nie otrzymali, a nasz reprezentant musi czekać.
Czekać, ale nie siedzieć bezczynnie, bo sezon nadchodzi, a Polak wciąż w Arsenalu jest. Kiwior wraz z resztą zespołu udał się do USA na tournee, podczas którego wicemistrzowie Anglii rozegrają trzy sparingi z innymi klubami Premier League: Bournemouth, Manchesterem United oraz Liverpoolem. Londyńczycy w minioną noc (czasu polskiego) zagrali już z pierwszą z tych ekip. Wyszli na spotkanie bardzo rezerwowym składem, a gracze tacy jak Martin Odegaard, Jorginho czy Gabriel Jesus weszli w drugiej połowie.
Paradoksalnie to ten bardziej rezerwowy skład poradził sobie lepiej, bo do przerwy Arsenal prowadził 1:0 po trafieniu Fabio Vieiry w 18. minucie. Po niej jednak w 73. minucie do wyrównania doprowadził Antoine Semenyo. Wynik remisowy utrzymał się do końca spotkania, więc zespoły postanowiły urządzić sobie konkurs rzutów karnych, by w ten sposób rozstrzygnąć, kto wygra.
Arsenal wykorzystał cztery karne z rzędu, przy jednej pomyłce Bournemouth (Karl Hein zatrzymał strzał Philippa Billinga). Jednak wówczas pomylił się Leandro Trossard i znów był remis. Radość Bournemouth nie trwała długo, bo znów błysnął Hein, wygrywając pojedynek z Ryanem Christie. Wtedy do akcji wkroczył wprowadzony w 63. minucie Kiwior. Polak podszedł do jedenastki i z zimną krwią, pewnym strzałem dał Arsenalowi zwycięstwo.