Stało się. Gigant skreślił "polskiego Messiego". Nie ma odwrotu

Mateusz Musiałowski cztery lata temu jako zaledwie 16-latek dołączył do akademii Liverpoolu. Polak od razu zrobił furorę i doczekał się miana "polski Messi". Niestety jego przygoda z angielską potęgą nie potoczyła się tak, jak początkowo się wydawało. W pierwszej drużynie zagrał zaledwie jeden raz i kolejnej szansy już nie dostanie. Klub właśnie ogłosił, że nie przedłuży z nim kontraktu.

Nie tak miała wyglądać przygoda z Liverpoolem Mateusza Musiałowskiego. 20-letni skrzydłowy trafił tam latem 2020 r. z UKS-u SMS Łódź. Choć wiązano z nim spore nadzieje i nazywano "polskim Messim", przez cztery lata występował głównie w zespołach do lat 18 i 21. W pierwszej drużynie udało mu się zadebiutować dopiero w tym roku - w 1/8 finału Ligi Europy ze Spartą Praga (6:1). Wszedł wówczas z ławki w 74. minucie w miejsce Bobby'ego Clarka. Choć chwalił go później sam Juergen Klopp, wygląda na to, że był to dla niego nie tylko pierwszy, ale i ostatni występ w tej ekipie.

Zobacz wideo Szymański już myśli o współpracy z Mourinho. Co za słowa

Mateusz Musiałowski odchodzi z Liverpoolu. Trafił na czarną listę

W środę Liverpool ogłosił na swojej stronie internetowej listę zawodników, z którymi nie przedłuży kontraktów wygasających wraz z końcem czerwca. Spośród graczy z pierwszej drużyny znaleźli się na niej kameruński stoper Joel Matip oraz doświadczony pomocnik Thiago Alcantara. Poza nimi klub pozbędzie się Adama Lewisa, który ostatnio przebywał na wypożyczeniu w Newport County, a także dwóch graczy z zespołów juniorskich - Melkamu Frauendorfa i właśnie Mateusza Musiałowskiego.

W minionym sezonie poza jednym epizodem w Lidze Europy Musiałowski grał na poziomie Premier League 2 z drużyną do lat 21. Rozegrał w nich dziewięć spotkań, w których strzelił trzy gole i zaliczył asystę. Taki sam dorobek uzbierał w EFL Trophy, gdzie wystąpił w zaledwie czterech spotkaniach.

O odejściu Musiałowskiego mówiło się już od jakiegoś czasu. 20-latek przymierzany był do transferu już poprzedniego lata, ale ostatecznie pozostał, by wypełnić kontrakt. Wówczas miały się nim interesować Leeds United, Birmingham City czy austriacki TSV Hartberg. Teraz mowa jest także o polskich klubach, takich jak Raków Częstochowa, Śląsk Wrocław, Górnik Zabrze, Lech Poznań, Widzew Łódź czy ŁKS. Pod uwagę brane są jednak przede wszystkim ofert z zagranicy. - Nie chcę go namawiać na powrót do Polski, natomiast najwięcej propozycji ma właśnie z Polski. Większość klubów go tu chce. Myślę, że powinien trafić do ligi holenderskiej, belgijskiej, może szwajcarskiej - mówił w październiku zeszłego roku jego agent Cezary Kucharski w rozmowie z Tomaszem Ćwiąkałą.

Czy Mateusz Musiałowski powinien odejść do polskiego klubu?
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.