Sensacja w finale Pucharu Anglii. Tego nie było od czasów Cristiano Ronaldo

Sensacja w finale Pucharu Anglii! Manchester City, który przed chwilą demolował wszystkich rywale w Premier League i zdobył czwarte z rzędu mistrzostwo kraju, przegrał z Manchesterem United 1:2. Klub z Old Trafford zdobył 13. Puchar Anglii w historii.

Przed finałem mało kto dawał szanse Manchesterowi United. Drużyna Erika ten Haga zajęła dopiero 8. miejsce w Premier League. To najniższa pozycja United w historii rozgrywek. Historyczny, ale w pozytywnym sensie, był to sezon dla Manchesteru City. Zespół Pepa Guardioli zdobył czwarty z rzędu tytuł mistrza Anglii, co wcześniej nie udało się nikomu.

Zobacz wideo Oto następczyni Igi Świątek?

Ale na boisku nie miało to żadnego znaczenia. Manchester United od pierwszej minuty pokazał, że ten Hag, którego posada w klubie wisi na włosku, miał jasny plan na ogranie lokalnego rywala. United ustawili się blisko własnego pola karnego, a szans w ofensywie szukali poprzez długie podania za plecy obrońców przeciwnika.

I ta taktyka opłaciła się w 30. minucie. Dalekie podanie otrzymał Alejandro Garnacho, a w zdobyciu bramki bardzo pomógł mu Josko Gvardiol. Chorwat nie zrozumiał się ze Stefanem Ortegą, który wyszedł poza pole karne. Gvardiol zagrał piłkę głową ponad swoim bramkarzem.

Z prezentu skorzystał Garnacho, który z bliska strzelił gola do pustej bramki. Argentyńczyk stał się dopiero trzecim w historii nastolatkiem z golem w finale Pucharu Anglii. Jako ostatni w 2004 r. dokonał tego Cristiano Ronaldo, który zdobył bramkę w meczu Manchesteru United z Millwall (3:0).

Osiem minut po golu Garnacho mogło być 2:0. Mogło, ale bramka, którą zdobył Marcus Rashford, nie została uznana z powodu spalonego. Na nim był podający do Anglika Garnacho. 

Minęło raptem kilkadziesiąt sekund i to, co nie udało się Rashfordowi, udało się Kobbiemu Mainoo. 19-latek zdobył bramkę po wspaniałej akcji całego zespołu. Akcję zakończyło podanie Garnacho z prawego skrzydła i bajeczna asysta Bruno Fernandesa.

Manchester City był w szoku. Manchester City był bezradny. Wystarczy tylko nadmienić, że do przerwy drużyna Guardioli oddała raptem jeden celny strzał na bramkę Andre Onany, mimo że miała aż 77 proc. posiadania piłki. 

Sensacja w finale Pucharu Anglii

Od początku drugiej połowy mistrzowie Anglii ruszyli do decydowanego ataku. I w końcu zaczęli oddawać strzały. Erling Haaland trafił w poprzeczkę, Onana odbił uderzenia Kyle'a Walkera, a idealną okazję zmarnował Julian Alvarez.

Z czasem ataki Manchesteru City osłabły, a kolejne zmiany w zespole Guardioli nie przynosiły żadnego skutku. Chociaż w 87. minucie bramkę kontaktową zdobył Jeremy Doku, to sensacja w finale Pucharu Anglii stała się faktem. Dzięki zwycięstwu Manchester United uratował start w europejskich pucharach w kolejnym sezonie. Zespół ten Haga zagra w Lidze Europy.

Dla Manchesteru United to 13. Puchar Anglii w historii. Klub z Old Trafford ma o jedno trofeum mniej od Arsenalu. Następne w kolejności Chelsea, Liverpool i Tottenham mają po osiem triumfów.

Czy Erik ten Hag powinien pozostać trenerem Manchesteru United?
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.