Arcyważny mecz dla Arsenalu, a nawet nie wyjdą na boisko. Czekają już 20 lat!

Sezon 2003/2004. Arsenal prowadzony przez Arsene'a Wengera przeszedł do historii zdobywając mistrzostwo Anglii bez ani jednej porażki. To do tej pory ostatnie ligowe złoto tego klubu w historii. Kibice czekają już 20 lat. Dziś rozegrany zostanie mecz, który może walnie przyczynić się albo do zakończenia tej posuchy, albo do jej przedłużenia. Arsenal zaś musi trzymać kciuki... za największego wroga. Co musi stać się, by zdobyli tytuł?

Patrick Vierira, Fredrik Ljungberg, Robert Pires, Denis Bergkamp, Thierry Henry - to największe gwiazdy legendarnego Arsenalu z sezonu 2003/2004, który zyskał miano "The Invicibles" wygrywając ligę angielską bez choć jednej porażki. To także ostatni skład "Kanonierów", który wywalczył mistrzostwo Premier League. Od tamtej pory były trzy wicemistrzostwa, cztery trzecie miejsca, pięć Pucharów Anglii. Ale po ligowe złoto nie sięgnął żaden Arsenal od tamtego legendarnego sezonu.

Zobacz wideo Tak wygląda baza Polaków na Euro 2024. Hotel w fabryce piór, treningi w akademii dwukrotnego mistrza Niemiec

Mikel Arteta jak Juergen Klopp

Teraz może się to zmienić. Zespół prowadzony przez Mikela Artetę toczy zażartą walkę o tron z obecnym mistrzem Manchesterem City. Sam trener musi w tym celu pokonać swego byłego mentora Pepa Guardiolę. Arsenal przejął w ostatnich dwóch sezonach pałeczkę lidera walki z hegemonem z Etihad od Liverpoolu, który w poprzedniej kampanii przeżył kryzys, zaś w bieżącej przez ostatni miesiąc odpadł od przodującej dwójki. To tylko zwiększyło szanse "Kanonierów" na spełnienie marzeń. Jak wygląda obecnie ich sytuacja?

Tottenham krupierem mistrzowskiej rozgrywki

Otóż los lubi sobie czasem zażartować i tak oto jesteśmy w sytuacji, w której kibice Arsenalu będą z całej siły ściskać dziś kciuki za swego największego wroga - Tottenham. Londyńczycy przewodzą na ten moment ligowej tabeli z przewagą 1 pkt nad City, ale to zespół Guardioli ma do rozegrania jeden mecz więcej. Jeżeli Manchester zwycięży z Tottenhamem, to oni zyskają "pole position" przed ostatnią kolejką, która odbędzie się w najbliższy weekend. Porażka da ten jeden punkt przewagi Arsenalowi, dzięki czemu "Kanonierzy" będą mieć wszystko w swoich nogach. 

Co zaś w przypadku remisu na Tottenham Hotspur Stadium? City zrówna się punktami z zespołem Mikela Artety. Wówczas znaczenie zyska bilans bramkowy, bo to on w Premier League liczy się najpierw w tej sytuacji. Potem liczba zdobytych goli, a dopiero później mecze bezpośrednie. Na ten moment lepszy bilans ma Arsenal (+61 przy +58 Manchesteru), ale więcej strzelonych goli City (91:89). W bezpośrednich starciach górą są "Kanonierzy" (1:0 i 0:0). 

Szeroki uśmiech dla największego wroga 

W ostatniej kolejce zarówno jedni jak i drudzy grają u siebie. Arsenal z Evertonem, a Man City z West Hamem. Obaj rywale mistrzowskich pretendentów nie grają już o nic. Mikel Arteta oraz Pep Guardiola nie mają miejsca na najdrobniejszy błąd. Tottenham zaś w tym wszystkim rozda karty przed decydującą kolejką. Można zaryzykować tezę, że kibice Arsenalu jeszcze nigdy nie uśmiechali się tak bardzo do swego arcywroga. Starcie Tottenham Hotspur - Manchester City odbędzie się dzisiaj, we wtorek 14 maja o 21:00 w Londynie. Transmisja na platformie Viaplay. 

Kto zostanie mistrzem Anglii?
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.