Absolutna sensacja w Premier League! Blamaż Liverpoolu [WIDEO]

Liverpool zaliczył kolejną zdumiewającą wpadkę i to w kluczowym momencie sezonu. Zespół był na dobrej drodze, by odzyskać upragnione mistrzostwo Anglii, ale niedzielna porażka może okazać się w tym kontekście bardzo kosztowna. Piłkarze Juergena Kloppa przed własną publicznością dali się pokonać 14. drużynie w tabeli i mocno oddalili się od tytułu.

Liverpool przeżywa ostatnio trudny okres. Dopiero co dostał tęgie baty w Lidze Europy od Atalanty Bergamo (przegrał w ćwierćfinale u siebie 0:3), a już zanotował kolejną druzgocącą porażkę. W niedzielę podejmował na Anfield dopiero 14. w tabeli Crystal Palace. Nie dość, że przegrał, to jeszcze mocno skomplikował sytuację w walce o tytuł mistrza Anglii. Tak złego scenariusza chyba nikt nie zakładał.

Zobacz wideo Michał Probierz odpowiada na głośny tekst Sport.pl. Mocna polemika. "Dobrze, że się prześlizgnęliśmy"

Ogromna wpadka Liverpoolu. Wystarczył niecały kwadrans

Mecz rozpoczął się dla gospodarzy koszmarnie. Już w pierwszej minucie sygnał ostrzegawczy wysłał Eberechi Eze. Zdołał wejść z piłką w pole karne i oddać strzał z dogodnej pozycji, ale spokojnie interweniował Alisson. Wystarczył niecały kwadrans, a ten sam napastnik ponownie stanął przed świetną szansą i już jej nie zmarnował. Pod końcową linię z futbolówką zabrał się Tyrick Mitchel, dośrodkował po ziemi, między nogami Konate, a zupełnie niepilnowany Eze strzelił bez przyjęcia. Trafił idealnie tuż obok bramkarza i strzelił gola na 1:0.

Jakby tego było mało, po kilku minutach mogło być już 0:2. Z szybkim kontratakiem ruszył Jean-Phillippe Mateta, znalazł się sam na sam z bramkarzem, przelobował go, ale w ostatniej chwili piłkę wślizgiem z linii bramkowej wybił Andrew Robertson. Liverpool jeszcze przed przerwą dwa razy mógł odpowiedzieć za sprawą Luisa Diaza. Najpierw Kolumbijczyk znakomicie odnalazł się po zamieszaniu przy rzucie rożnym Robertsona, ale trafił w poprzeczkę. Później zaś uderzał z powietrza z ostrego kąta, ale zatrzymał go bramkarz Crystal Palace, Dean Henderson.

Liverpool bił głową w mur. Bramka jak zaczarowana. Koniec szans na mistrzostwo?

Po zmianie stron gracze Juergena Kloppa nadal ambitnie szukali wyrównania. W 55. minucie ponownie zagotowało się po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Robertsona. Do strzału doszedł Darwin Nunez i znów kapitalnie w bramce ustawił się Henderson. 20 minut przed końcem Szoboszlai wyłożył piłkę w polu karnym do Diogo Joty, a ten uderzał na pustą bramkę. Strzał zablokował jednak obrońca Nathaniel Clyne i wynik pozostawał bez zmian.

W samej końcówce Henderson popisał się kolejną skuteczną interwencja przy strzale Eliotta, a w doliczonym czasie gry z bliskiej odległości spudłował Mohamed Salah i tym sposobem Liverpoolowi nie udało się zdobyć choćby jednego punktu.

Wpadka Liverpoolu może okazać się decydująca w kontekście walki o mistrzostwo Anglii. Przed tą kolejką ekipa ta zajmowała pozycję wicelidera Premier League i miała tyle samo punktów co liderujący Arsenal. W sobotę wyprzedził ją Manchester City po zwycięstwie 5:1 nad Luton i ma dwa punkty przewagi. Z kolei na trzy punkty ma szanse odskoczyć Arsenal, pod warunkiem że pokona w niedzielę Aston Villę. Do końca sezonu pozostaje zaś sześć kolejek.

Czy Liverpool mimo porażki z Crystal Palace zdobędzie mistrzostwo Anglii?
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.