Liverpool ma w tym sezonie spore szanse na odzyskanie tytułu mistrza Anglii. Po zwycięstwie nad Sheffield United na osiem meczów przed końcem zajmuje pierwsze miejsce w tabeli. Drużynie Juergena Kloppa najwyraźniej w drodze po trofeum postanowili pomóc rywale. W czwartkowym meczu stracili bramkę w nieprawdopodobnie głupi sposób.
W 17. minucie gry obrońcy Sheffield spokojnie wycofali futbolówkę do bramkarza Ivo Grbicia. Ten przyjął ją blisko linii szesnastego metra i miał mnóstwo czasu i miejsca, by odegrać do któregoś z partnerów. Chorwat postanowił wznowić dalekim wykopem, ale zbierał się do niego tak długo, że wcale nie takim szybkim krokiem zbliżył się do niego napastnik Liverpoolu Darwin Nunez...
Gdy w końcu Grbić kopnął piłkę, Urugwajczyk wyskoczył w górę i odwrócił się plecami. Pech chciał, że piłka trafiła idealnie w jego... pośladki, odbiła się i poleciała wprost w kierunku bramki. Tym samym kompletnie zaskoczyła bramkarza, który próbował jeszcze popędzić za nią i wybić spod linii bramkowej. Nie zdążył i było 1:0.
Po przerwie emocji również nie brakowało. Po niespełna godzinie gry Sheffield wyrównało na 1:1 po samobójczym trafieniu Conora Bradleya. Niedługo później Liverpool odpowiedział w iście spektakularnym stylu. W 77. minucie zagotowało się w polu karnym po płaskim dośrodkowaniu Andrew Robertsona. Piłkę spod własnej bramki wybijał Ahmedhodzić, ale ta odbiła się od nogi Luisa Diaza i trafiła wprost przed linię szesnastki pod nogi Alexisa MacAllistera. Argentyńczyk bez przyjęcia huknął z całej siły i cudownie trafił w samo okienko.
Ostatecznie Liverpool pokonał Sheffield 3:1, bo w ostatniej minucie podstawowego czasu wynik ustalił Cody Gakpo. Holender pięknie złożył się do główki po długim dośrodkowaniu Robertsona i uderzył w dolny róg, tuż obok dłoni interweniującego Grbicia. W tabeli Premier League Liverpool ma 70 punktów i po 30 kolejkach o dwa wyprzedza drugi Arsenal, a o trzy - trzeci Manchester City.