W wielkanocne popołudnie odbył się jeden z najważniejszych, o ile nie najważniejszy mecz w kontekście mistrzostwa Anglii. Manchester City na własnym stadionie zmierzył się z Arsenalem. Był to kolejny pojedynek Pepa Guardioli z Mikelem Artetą. Ostatni raz na wyjeździe Arsenal pokonał City niemal dziewięć lat temu. Tym razem znów się nie udało, jednak goście zdołali wywalczyć bezbramkowy remis.
W wyjściowym składzie Arsenalu na niedzielny hit pojawił się Jakub Kiwior. Polak spędził na boisku 66 minut. Był nawet bliski asysty, jednak jego świetne podanie zmarnował Gabriel Jesus. 24-latek zebrał dobre oceny za wielkanocny występ.
"Starał się uciszyć Silvę i był solidny w defensywie. Nie miał zbyt wielu szans, by dostać piłkę" - czytamy na portalu Yahoo Sports (cytat za Przeglądem Sportowym "Onet"). Eksperci wystawili mu za ten występ siódemkę. Ocenę niżej dostał z kolei od dziennikarzy portalu Football.London. "Chwilę zajęło mu uporanie się z Bernardo Silvą schodzącym z prawej strony City, ale po odnalezieniu się dobrze sobie radził. Przyzwoity wkład w strefę ofensywną" - zaznaczono.
Dziennikarze "The Telegraph" zwrócili uwagę na to, że Polak uniknął kartki, choć na nią zasłużył. "Prawdopodobnie uniknął żółtej kartki w pierwszej połowie, kiedy starł się z rywalem w akcji 1 na 1" - czytamy.
Nieco gorzej Polaka ocenił portal goal.com. "Bernardo sprawiał mu problemy za każdym razem, gdy na niego nabiegał i wyglądało na to, że City bierze go na celownik. Ciężkie popołudnie dla prowizorycznego lewego obrońcy" - napisano. Kiwior otrzymał ocenę 5/10. "24-latek popełniał sporo błędów" - czytamy z kolei w "The Guardianie".
W tabeli Premier League po 29 kolejkach prowadzi Liverpool (67 pkt), który ma dwa oczka przewagi nad Arsenalem. Trzecie miejsce zajmuje Manchester City (64 pkt).