11 lutego tego roku - to właśnie od tego momentu Jakub Kiwior gra w pierwszym składzie Arsenalu. Od tamtej pory reprezentant Polski w wyjściowej "11" rozpoczynał siedem spotkań z rzędu. Trzeba jednak uczciwie dodać, że w regularnej grze pomogły urazy zawodników, którzy mogliby grać na lewej obronie Holendra Jurriena Timbera (pauzuje od początku sezonu), Ukraińca Oleksandra Zinchenki oraz Japończyka Takehiro Tomiyasu.
Jakub Kiwior wykorzystuje jednak szansę i spisuje się bardzo dobrze. Jest też często chwalony.
- W imponującym stylu radził sobie z Conceicao w swoim najważniejszym i prawdopodobnie najlepszym meczu w klubie - pisały angielskie media po rewanżowym starciu w Lidze Mistrzów z FC Porto.
- Myślę, że on zapewnia inną jakość występu. Nie jest tak dobrym piłkarzem jak Zinczenko, nie jest tak dobry z piłką. Ale wiesz, że dostaniesz od niego występ na poziomie 7/10. Myślę, że w europejskim meczu pucharowym, gdzie nietracenie goli jest bardzo ważne, to może mieć znaczenie. Jest niezawodny pod tym względem - powiedział Lee Dixon, legendarny obrońca Arsenalu.
Teraz kolejny były defensor Arsenalu pochwalił Jakuba Kiwiora.
- Profil Kiwiora jest bardziej defensywny niż Zinchenki. Oczywiście występy wpływają na decyzje menadżera, ale przy nim Arsenal jest solidniejszy. Trener Mikel Arteta wtedy ma silną czwórkę obrońców z Kiwiorem, Gabrielem, Salibą i Whitem. Również wzrost jest po stronie Polaka, więc jest kimś więcej niż tylko pretendentem do walki o pozycję lewego obrońcy - powiedział Mikael Silvestre.
Francuz w Arsenalu grał w latach 2008-2010. Wystąpił w 46 meczach, zdobył trzy gole i miał dwie asysty. Większość kariery spędził w Manchesterze United (aż 361 spotkań, 10 bramek i 20 asyst). Z klubem z Old Trafford aż cztery razy wygrał Premier League i raz Ligę Mistrzów (2008 rok). W reprezentacji Francji zagrał 40 razy, a w 2006 roku wywalczył wicemistrzostwo świata.
Kiwior w tym sezonie zagrał w 25 spotkaniach. Zdobył jednego gola i miał trzy asysty.
Arsenal ma szansę na dwa trofea w tym sezonie. Jest bowiem w ćwierćfinale Ligi Mistrzów (zmierzy się z Bayernem Monachium) oraz prowadzi w Premier League (ma jednak tyle samo punktów co Liverpool i zaledwie jeden więcej od Manchesteru City). Już w najbliżej kolejce może przybliżyć się do tytułu, bo zagra na wyjeździe właśnie z Manchesterem City. Mecz rozpocznie się 31 marca o godz. 17.30.