Katastrofa finansowa klubu Polaka. To się skończy źle!

Aston Villa świetnie sobie radzi w ostatnim czasie i bierze udział w Lidze Konferencji. Dobre wyniki nie idą w parze z kondycją finansową klubu. Brytyjczycy opublikowali sprawozdanie za zeszły rok. I nie wygląda ono najlepiej. Okazało się, że Aston Villa zakończyła go z ogromną stratą. Mimo to działacze nie są zaniepokojeni.

W zeszłym sezonie Aston Villa zajęła siódme miejsce w tabeli Premier League i dzięki temu zakwalifikowała się do Ligi Konferencji. W bieżącym sezonie radzi sobie jeszcze lepiej. Po 27 kolejkach zajmuje czwarte miejsce z dorobkiem 55 punktów i poważnie walczy o awans do Ligi Mistrzów

Zobacz wideo Piszczek po premierze "Kuby": To jest bardzo autentyczny film

Ogromna strata Aston Villi. Rekord w Europie

Dobre wyniki nie odzwierciedlają jednak kondycji finansowej klubu. Aston Villa opublikowała sprawozdanie za rok 2023. I wynika z niego, że zakończyła go ze stratą blisko 120 milionów funtów. Zdaniem UEFA jest to najwyższy wynik w całej Europie. Dla porównania, rok wcześniej klub osiągnął niewielki zysk w wysokości 0,3 miliona funtów.

Z najnowszych rachunków Villi wynika, że koszty wynagrodzeń wzrosły do 194,2 miliona funtów (w porównaniu z 137 milionów funtów z zeszłego roku). Obecne przepisy Premier League pozwalają klubom na stratę w wysokości 105 milionów funtów w okresie trzech lat. Od tej liczby można odjąć wydatki na rozwój młodzieży, infrastrukturę oraz kobiecą piłkę nożną. Z tego powodu niewykluczone, że działacze będą zmuszeni latem na sprzedaż piłkarzy. 

Mimo to Aston Villa nie jest zaniepokojona. "Należy zauważyć, że liczby te są zgodne ze strategicznym biznesplanem i w dalszym ciągu działamy zgodnie z zasadami Premier League dotyczącymi zysków i zrównoważonego rozwoju. Właściciele Aston Villi pozostają zaangażowani w długoterminowy i zrównoważony rozwój klubu" - czytamy w oświadczeniu. 

Kolejny mecz Aston Villa rozegra w najbliższy czwartek. Tego dnia zmierzy się na wyjeździe z Ajaksem Amsterdam w 1/8 finału Ligi Konferencji. 

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.