Obrzydliwie bogaci właściciele Newcastle zderzyli się ze ścianą. "Mają związane ręce"

Kontuzje zdziesiątkowały w tym sezonie skład Newcastle United. Trener drużyny - Eddie Howe - przyznał otwarcie, że skorzystałby z potężnych środków arabskiego właściciela klubu i sprowadził do zespołu kilku zawodników. Anglik nie może jednak tego zrobić. Wszystko przez to, że obrzydliwie bogate Newcastle United za bardzo zaszalało na rynku transferowym i spotkało się z potężnym problemem, jakim są zasady finansowego fair play.
Fot. LEE SMITH / Action Images via Reuters

Chociaż Newcastle United z dobrej strony pokazało się w Lidze Mistrzów, gdzie było o krok od wyjścia z "grupy śmierci" z Milanem, PSG oraz Borussią Dortmund, to w ostatnich tygodniach wiedzie mu się znacznie gorzej. Od początku grudnia drużyna Eddiego Howe'a przegrała aż siedem z 10 meczów, przez co w lidze spadła na 9. miejsce i odpadła też w ćwierćfinale Pucharu Ligi.

Zobacz wideo Paweł Fajdek ocenił wyniki plebiscytu. Niewielu spodziewało się takich słów

Głównym problemem Newcastle United są kontuzje. W sobotnim meczu Pucharu Anglii poważnego urazu doznał Joelinton. Wcześniej z powodu kontuzji z gry wypadli też: Nick Pope, Joe Willock, Elliot Anderson, Harvey Barnes, Matt Targett, Jacob Murphy, Callum Wilson oraz Javier Manquillo. Od kilkunastu tygodni zawieszony pozostaje też Sandro Tonali.

Wszystko to sprawiło, że Howe chciał wzmocnić drużynę w zimowym okienku transferowym. Chciał, jednak nie będzie miał takiej możliwości. Wszystko przez zasady finansowego fair play, które mocno ograniczyły klub, którego właścicielem jest Fundusz Inwestycji Publicznych (PIF), na którego czele stoi Muhammad bin Salman, czyli książę Arabii Saudyjskiej.

Jak to możliwe, że tak bogaty klub został ograniczony finansowo? Odpowiedź otrzymaliśmy w czwartek, kiedy Newcastle United ogłosiło stratę w wysokości aż 73 mln funtów za poprzedni sezon. Zasady finansowego fair play stanowią, że kluby Premier League mogą ponieść maksymalną stratę w wysokości 105 mln funtów na przestrzeni trzech sezonów. Oznacza to, że tylko w poprzednich rozgrywkach Newcastle United wykorzystało prawie 70 proc. tego limitu.

- W idealnym świecie, gdybyśmy mogli działać, jak chcemy, już sprowadzilibyśmy jakichś zawodników. Ale nie jesteśmy w takiej sytuacji. Finansowe fair play jest naszym problemem i musimy sobie z tym poradzić - powiedział Howe na konferencji prasowej.

Newcastle United ma problemy z FFP

Dyrektor wykonawczy Newcastle United - Darren Eales - zasugerował nawet, że klub może być zmuszony do sprzedaży co najmniej jeden ze swoich gwiazd. Angielskie media spekulowały, że United mogą opuścić Alexander Isak, Bruno Guimaraes lub Sven Botman. O tym jednak Howe nie chciał nawet słyszeć.

- Zasady finansowego fair play są frustrujące dla każdej osoby związanej z tym klubem. Właściciele są bardzo ambitni i chcieliby bardzo pomóc w tej trudnej sytuacji, ale mają związane ręce. Musimy sobie radzić w inny sposób - powiedział Howe.

- To normalne, że jeśli kupowaliśmy piłkarzy, to będziemy musieli ich też sprzedać. Ale nie widzę potrzeby sprzedawania największych gwiazd. Jeżeli chcemy rywalizować z najsilniejszymi przeciwnikami, nie możemy tego zrobić. Rozumiem jednak, że nasza przyszłość może zależeć od sprzedaży kilku graczy - dodał.

PIF zostało właścicielem Newcastle United w październiku 2021 r. Od tamtej pory klub wydał na transfery blisko 400 mln funtów. Do Newcastle United trafili m.in. Bruno, Isak, Botman, Pope, Tonali, Barnes, Kieran Trippier, Chris Wood, Dan Burn czy Tino Livramento.

Newcastle United musi uważać, by nie złamać zasad finansowego fair play. Właśnie przez to Everton został niedawno ukarany odjęciem aż 10 punktów w tabeli Premier League.

Więcej o: