Historyczny rekord klubu Polaka! Dokonują wielkich rzeczy. Co za triumf

Aston Villa od początku sezonu jest w wyśmienitej formie. Potwierdziła ją w sobotę, gdy pokonała u siebie 1:0 Arsenal po bramce Johna McGinna. Pomógł w tym Matty Cash, który pojawił się na boisku w drugiej połowie. Dzięki wygranej drużyna z Birmingham umocniła się w czołówce tabeli Premier League i coraz śmielej może myśleć o ambitnych celach. W dodatku ustanowiła nowy rekord klubu, przebijając osiągnięcia sprzed wielu lat.

Aston Villa jest rewelacją sezonu w Premier League. W środę 6 grudnia sensacyjnie pokonała u siebie Manchester City (1:0), dzięki czemu przedłużyła imponującą passę wygranych w meczach domowych w lidze. W sobotnim spotkaniu z Arsenalem walczyła nie tylko o zbliżenie się do ścisłej czołówki, ale także o ustanowienie historycznego rekordu.

Zobacz wideo Legia Warszawa wyrzucona z pucharów? Najnowsze informacje

Aston Villa pokonała Arsenal. Ustanowiła niesamowity rekord

Już po siedmiu minutach zespół z Birmingham mógł cieszyć się z bramki. Dynamiczną akcję prawym skrzydłem przeprowadził Leon Bailey, który zagrał piłkę do Johna McGinna. Ten obrócił się i mocnym strzałem pokonał bramkarza Arsenalu. Był to jedyny gol w tym spotkaniu - co prawda w końcówce trafił jeszcze Kai Havertz, ale po wideoweryfikacji sędzia dopatrzył się zagrania ręką. W tę kontrowersyjną sytuację był zamieszany Matty Cash, który pojawił się na murawie w 66. minucie.

Dla Aston Villi było to 15. z rzędu zwycięstwo w domowym meczu ligi angielskiej. W ten sposób ustanowiła nowy rekord klubu. Poprzednie najlepsze serie notowała bardzo dawno temu, w 1931 i 1903 roku (po 14 domowych wygranych z rzędu). W Premier League po raz ostatni przegrała u siebie 18 lutego, gdy jej rywalem był...  Arsenal (2:4). Poza londyńczykami i Manchesterem City w ciągu ostatnich miesięcy pokonała na Villa Park między innymi Tottenham, Newcastle czy Brighton (dwukrotnie).

Aston Villa nie boi się nikogo. Umocniła się w czołówce Premier League

Wygrana z Arsenalem jest dla zespołu z Birmingham tym cenniejsza, że teraz ma on 35 punktów i do sobotniego rywala, będącego wiceliderem, traci już tylko punkt. Niewiele więcej, bo dwa punkty, dzielą go od prowadzącego Liverpoolu. I choć walka o mistrzostwo nadal wydaje się mało realna, to o miejsce w czołowej czwórce, dające awans do Ligi Mistrzów, już zdecydowanie bardziej.

W następnej kolejce Premier League Aston Villa zmierzy się z Brentfordem (17 grudnia). Kilka dni wcześniej czeka ją mecz ze Zrinjskim Mostar w ostatniej kolejce fazy grupowej Ligi Konferencji Europy (14 grudnia).

Więcej o:
Copyright © Agora SA