Burza w Anglii. Legenda Liverpoolu uderzyła w Guardiolę. Mocno

Jamie Carragher, były piłkarz Liverpoolu i 38-krotny reprezentant Anglii, zareagował na słowa Pepa Guardioli, który zirytował się wypowiedziami angielskich ekspertów na temat jego drużyny. Były zawodnik wbił szpilkę trenerowi Manchesteru City, odnosząc się do statusu właścicielskiego i prawnych problemów jego klubu.

- Gary Neville wie, jak trudno jest wygrać Premier League cztery razy z rzędu. Gdyby było inaczej, zrobiłby to z Manchesterem United w ich szczytowym okresie. Ale tego nie zrobił - mówił trener Manchesteru City Pep Guardiola na ostatniej konferencji prasowej.

Zobacz wideo

- Nie zrobił tego też Micah Richards. Jamie Carragher z Liverpoolem ani razu nie zdobył tytułu. Nigdy. Tylko Manchester United zdobył przed nami potrójną koronę. Pomyślcie, jak trudne to zadanie. A przecież trudniej jest utrzymać się na szczycie, niż na niego wejść - dodał.

Guardiola zirytował się na ekspertów angielskiej stacji telewizyjnej po ostatnim meczu jego drużyny z Tottenhamem (3:3). Dla Manchesteru City był to trzeci z rzędu remis w Premier League. To pierwsza od kwietnia 2017 r. sytuacja, w której drużyna Guardioli nie wygrała trzech meczów z rzędu w lidze.

Słabszy okres kosztował Manchester City utratę pozycji lidera ligi. Chociaż do końca rozgrywek jeszcze daleko, to eksperci zaczęli powątpiewać, czy zespół Guardioli wygra Premier League czwarty raz z rzędu, co nie udało się jeszcze nikomu. 

Legenda Liverpoolu wbiła szpilkę Guardioli 

Hiszpan zirytował się na byłych piłkarzy i bronił swojego zespołu. - Widzę, jak mój zespół walczy. Widzę, jak stosujemy pressing, jak walczymy do końca i jak wkurzeni jesteśmy, gdy tracimy gole. Dlatego nie mam poczucia, że ktoś w mojej szatni jest zadowolony. Ale może nie widzę rzeczy, które dostrzegają eksperci spoza szatni - mówił Hiszpan.

Na jego słowa zareagował Carragher, którego Guardiola wywołał do tablicy. "Sądzę, że wygrałbym Premier League przynajmniej raz, gdyby Liverpool był własnością państwa i naciągnął przepisy do tego stopnia, że liga postawiłaby nam 115 zarzutów! Poza tym to chwaliłem drużynę Pepa po niedzielnym meczu" - napisał Carragher na Twitterze.

Były reprezentant Anglii we wpisie odniósł się nie tylko do arabskich właścicieli Manchesteru City. Pisząc o 115 zarzutach, Carragher miał na myśli śledztwo, które toczy się przeciwko mistrzom Anglii. Ci oskarżani są o notoryczne łamanie zasad finansowego fair play.

Niedawno za mniejsze przewinienia odjęciem aż 10 punktów ukarany został Everton. Teoretycznie Manchesterowi City grozi nie tylko kara odjęcia punktów, ale też potężna grzywna, a nawet degradacja z Premier League. W to ostatnie oczywiście trudno uwierzyć.

Carragher to 38-krotny reprezentant Anglii, który całą karierę spędził w Liverpoolu. 45-letni dziś ekspert telewizji Sky Sports rozegrał w klubie aż 737 meczów, co plasuje go na drugim miejscu w jego historii. Carragher nie wygrał z Liverpoolem Premier League, ale w 2005 r. triumfował w Lidze Mistrzów, a cztery lata wcześniej w Pucharze UEFA.

Więcej o:
Copyright © Agora SA