Aż siedem goli w meczu Arsenalu. Zwycięski w ostatniej akcji meczu

Przez długi czas wiele wskazywało na to, że Arsenal nie zdoła zdobyć trzech punktów w starciu z Luton Town. Beniaminek ligi angielskiej nawet przez chwilę prowadził 3:2 i był blisko, by zdobyć punkt w starciu z obecnym liderem Premier League. Wtem na ratunek Arsenalowi przyszedł Declan Rice, zdobywając bramkę w ostatniej akcji meczu. Jakub Kiwior wystąpił w podstawowym składzie, ale to dla niego mecz z kategorii "do zapomnienia".

Arsenal notuje świetne wyniki w tym sezonie. Zespół prowadzony przez Mikela Artetę jest już pewny wyjścia z grupy Ligi Mistrzów, gdzie rywalizował z PSV Eindhoven, Lens i Sevillą. Równie dobrze jest w lidze angielskiej, gdzie po 14 meczach Arsenal jest liderem z 33 punktami, a za nim jest Liverpool (31), Manchester City (30) czy Aston Villa (29). Rywalem Arsenalu w środku tygodnia było Luton Town, czyli obecnie najlepszy z beniaminków, mający dziewięć punktów. Po raz trzeci w Premier League w pierwszym składzie znalazł się Jakub Kiwior, ale został wystawiony na lewej stronie defensywy.

Zobacz wideo Listkiewicz dostał kontrę. Jaśniej się nie da. "Tragedia ludzka i groby"

To nie był dobry mecz Kiwiora. A Arsenal się męczył z beniaminkiem

Starcie z Luton było absolutnie szalone. Strzelanie rozpoczęło się w 20. minucie, gdy Thomas Kaminski wybił piłkę w aut po niecelnym zagraniu od jednego z obrońców. W pole karne wbiegł Bukayo Saka, który potem asystował przy trafieniu Gabriela Martinelliego. Pięć minut później Luton doprowadziło do remisu po rzucie rożnym, gdzie najlepiej odnalazł się Gabriel Osho. To był jedyny celny strzał beniaminka w pierwszej połowie. Połowie, po której Arsenal prowadził 2:1, bo Gabriel Jesus znakomicie wbiegł w pole karne i uderzeniem głową wykończył dośrodkowanie od Benjamina White'a.

Kiwior za bardzo nie wyróżniał się w Arsenalu. Z racji, że nie występował na swojej nominalnej pozycji, często grał dosyć asekuracyjnie, a też jego koledzy nie mieli tak dużego zaufania. W 52. minucie Kiwior zaliczył ostre wejście w rywala w polu karnym, ale nie obejrzał za to kartki. VAR przyjrzał się tej sytuacji, natomiast nie skończyło się to karą dla Polaka. Ostatecznie opuścił boisko w 64. minucie, gdy wszedł za niego Ołeksandr Zinczenko. 

W drugiej połowie Luton strzeliło Arsenalowi dwa gole. Najpierw po rzucie rożnym dokonał tego Elijah Adebayo, a potem do bramki trafił Ross Barkley, uderzając w stronę dalszego słupka. W obu sytuacjach zawinił David Raya, który w tym sezonie bywa bardzo niepewny. Radość Luton z prowadzenia trwała tylko trzy minuty. Gola na 3:3 strzelił Kai Havertz, wykorzystując sprytne zagranie Jesusa i wyjście z bramki przez Kaminskiego. 

Arsenal rzucił się do ataku w poszukiwaniu czwartej bramki. Do ostatniej akcji meczu wszystko wskazywało na to, że Luton przetrwa napór i wyrwie punkt liderowi Premier League. Wtem pojawiło się dośrodkowanie Odegaarda w okolice pola bramkowego, gdzie najlepiej odnalazł się Declan Rice. Tym samym Arsenal uniknął sporej wpadki i zanotował czwarte kolejne zwycięstwo w lidze.

Wygrana 4:3 nad Luton daje Arsenalowi 36 punktów po 15 meczach i przewagę pięciu nad drugim Liverpoolem i sześciu nad trzecim Manchesterem City. Ta przewaga może stopnieć, jeśli Liverpool wygra w tej kolejce z Sheffield United, natomiast obecny mistrz Anglii pokona Aston Villę.

Więcej o:
Copyright © Agora SA