Sobota była niezwykle emocjonująca w Premier League. Kolejną - historyczną - wpadkę zaliczył Manchester United, który przegrał 0:1 z Crystal Palace. Niespodzianką zakończyło się starcie Wolverhampton z Manchesterem City. Zespół Pepa Guardioli przegrał je 1:2, co było pierwszą stratą punktów w tym sezonie. Zwycięstwem zakończyło się za to spotkanie Luton Town z Evertonem (2:1). A to z kolei pierwsza wygrana beniaminka. Na pochwały zasługuje też Aston Villa, oraz grający w niej Matty Cash, która pokonała aż 6:1 Brighton.
Wszystkie poprzednie mecze odbywały się o godz. 16:00. Największy hit 7. kolejki Premier League zaplanowano na 18:30 i w nim doszło do starcia Tottenhamu Hotspur z Liverpoolem. Obie drużyny znajdują się w czołówce i obie podchodziły do niego bez porażki w sześciu poprzednich meczach ligowych. Kilkadziesiąt minut później sytuacja ta uległa zmianie.
Więcej treści sportowych znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl
Spotkanie dało kibicom wiele emocji. Obie drużyny od samego początku rzuciły się do ataku. Żaden strzał nie przekroczył linii bramkowej. Aż nagle doszło do przełomu. W 26. minucie Curtis Jones sfaulował Yvesa Bissoumę. Sędzia początkowo pokazał piłkarzowi Liverpoolu żółtą kartkę, ale po interwencji VAR zmienił decyzję i wyrzucił gracza z boiska. Kilka minut później piłkarze Juergena Kloppa wyszli na prowadzenie, jednak i tym razem zareagował VAR. Bramkę anulowano i jak się okazuje - niesłusznie. Wszystko wskazuje na to, że Luis Diaz, strzelec gola, wcale nie był na pozycji spalonej.
Niespełna dwie minuty później cieszyli się kibice z Londynu. Heung-Min Son wykończył akcję Tottenhamu, wyprowadzając drużynę na prowadzenie. Liverpool starał się odpowiedzieć i wywalczył swoje w doliczonym czasie pierwszej połowy. Tuż przed gwizdkiem Cody Gakpo wyrównał stan meczu.
Kontrowersji nie zabrakło też w drugiej połowie. W 65. minucie żółtą kartkę obejrzał Mohamed Salah. Trzy minuty później Diogo Jota. Zdążyło minąć 60 sekund, a Jota znalazł się w centrum uwagi po raz drugi. Stracił piłkę po pressingu rywali i podciął jednego z nich po stracie. Sędzia nie wahał się ani chwili. Natychmiast wyciągnął drugą żółtą kartkę i wyrzucił piłkarza do szatni.
Do końca meczu wydawało się, że remis będzie ostatecznym wynikiem. I wtedy doszło do najgorszego dla Liverpoolu scenariusza. Pedro Porro otrzymał piłkę na prawym skrzydle, była 96. minuta, zagrał ją po ziemi w pole karne, a tam trafiła ona pod nogi nabiegającego Joela Matipa. Niefortunnie odbiła się od jego nogi i wpadła do bramki. Obrońca jedynie złapał się za głowę. Cały stadion wpadł w szał, piłkarze pobiegli do kibiców świętować, a Liverpool ostatecznie przegrał 1:2.
To pierwsza porażka Liverpoolu w tym sezonie Premier League. Bilans drużyny Kloppa to pięć wygranych, jeden remis i jedna porażka. Zajmuje 4. miejsce w tabeli z 16 pkt na koncie. Tottenham ma o jeden punkt więcej i bilans pięciu zwycięstw oraz dwóch remisów. Prowadzi Manchester City (18 pkt).