Pięć tygodni i jeden dzień - tyle trwała rozłąka Łukasza Fabiańskiego z Premier League spowodowana urazem kości policzkowej. 37-latek w niedzielę wrócił do pierwszego składu West Hamu i w spotkaniu przeciwko Southampton zachował czyste konto. Po meczu nie krył zadowolenia, ale też opowiedział o procesie powrotu do gry po kontuzji.
Fabiański był poza składem West Hamu przez dwie kolejki. Nie zagrał w przegranym starciu z Brighton (0:4) oraz zremisowanym meczu z Aston Villa (1:1). - Nigdy nie jest miło być poza zespołem, zwłaszcza przez kontuzję - przyznał bramkarz, który w niedzielę pojawił się na placu gry i pomógł drużynie w wywalczeniu trzech punktów przeciwko Southampton (1:0).
Bramkarz odniósł się do przebytego urazu twarzy i zabiegu, który musiał przejść. - Na szczęście nie było tak dużego uszkodzenia kości policzkowej. To była dość prosta operacja - ocenił.
Więcej artykułów o podobnej treści znajdziesz na portalu Gazeta.pl.
- Muszę pochwalić chirurga, ponieważ uważam, że wykonał niesamowitą pracę, a jednocześnie powrót do zdrowia był bardzo szybki. Przerwa reprezentacyjna również pomogła i jestem bardzo szczęśliwy, że wróciłem - dodał Fabiański.
Oprócz Fabiańskiego w meczu wystąpił także Jan Bednarek. Jego zespół ma poważny problem - Southampton zajmuje obecnie ostatnie miejsce w tabeli Premier League, a ich terminarz nie zapowiada niczego dobrego. W następnej kolejce zmierzą się z Manchesterem City, a następnie z Crystal Palace i Arsenalem. West Ham z kolei znajduje się na 14. pozycji, lecz również niczego nie może być pewien, gdyż od strefy spadkowej, którą otwiera Everton, dzieli go tylko jeden punkt.