Fabiański: Muszę pochwalić chirurga, wykonał niesamowitą pracę

- Muszę pochwalić chirurga, ponieważ uważam, że wykonał niesamowitą pracę, a jednocześnie powrót do zdrowia był bardzo szybki - przyznał w rozmowie z angielskim "The Independent" Łukasz Fabiański, który wrócił do gry po urazie twarzy.
Fot. Ian Walton / AP

Pięć tygodni i jeden dzień - tyle trwała rozłąka Łukasza Fabiańskiego z Premier League spowodowana urazem kości policzkowej. 37-latek w niedzielę wrócił do pierwszego składu West Hamu i w spotkaniu przeciwko Southampton zachował czyste konto. Po meczu nie krył zadowolenia, ale też opowiedział o procesie powrotu do gry po kontuzji.

Zobacz wideo

Łukasz Fabiański wrócił do gry po urazie. Zdradził, co pomogło szybko wrócić do pełni sił

Fabiański był poza składem West Hamu przez dwie kolejki. Nie zagrał w przegranym starciu z Brighton (0:4) oraz zremisowanym meczu z Aston Villa (1:1). - Nigdy nie jest miło być poza zespołem, zwłaszcza przez kontuzję - przyznał bramkarz, który w niedzielę pojawił się na placu gry i pomógł drużynie w wywalczeniu trzech punktów przeciwko Southampton (1:0).

Bramkarz odniósł się do przebytego urazu twarzy i zabiegu, który musiał przejść. - Na szczęście nie było tak dużego uszkodzenia kości policzkowej. To była dość prosta operacja - ocenił.

Więcej artykułów o podobnej treści znajdziesz na portalu Gazeta.pl.

- Muszę pochwalić chirurga, ponieważ uważam, że wykonał niesamowitą pracę, a jednocześnie powrót do zdrowia był bardzo szybki. Przerwa reprezentacyjna również pomogła i jestem bardzo szczęśliwy, że wróciłem - dodał Fabiański.

Łukasz Fabiański zwycięski, kłopoty Southampton i Jana Bednarka

Oprócz Fabiańskiego w meczu wystąpił także Jan Bednarek. Jego zespół ma poważny problem - Southampton zajmuje obecnie ostatnie miejsce w tabeli Premier League, a ich terminarz nie zapowiada niczego dobrego. W następnej kolejce zmierzą się z Manchesterem City, a następnie z Crystal Palace i Arsenalem. West Ham z kolei znajduje się na 14. pozycji, lecz również niczego nie może być pewien, gdyż od strefy spadkowej, którą otwiera Everton, dzieli go tylko jeden punkt.

Więcej o: