Haaland ma problem. I to poważny. Jest sfrustrowany kolegami

Erling Haaland to maszyna do zdobywania bramek, która w ostatnim czasie złapała zadyszkę. Norweski supersnajper trafia do siatki rywali z mniejszą częstotliwością, a koledzy nie kreują mu klarownych sytuacji. Od 17 spotkań napastnik nie miał sytuacji "sam na sam" z bramkarzem, a partnerzy Manchesteru City wykorzystują tylko 28 procent jego startów za linię obrony.
Fot. Dave Thompson / AP

Erling Haaland w lipcu 2022 przeniósł się z Borussii Dortmund do Manchesteru City za 60 milionów euro. Norweg natychmiast wpasował się do drużyny Pepa Guardioli i strzelał bramkę za bramką. Do przerwy spowodowanej mundialem miał na koncie 18 bramek. Z kolei po wznowieniu Premier League zdobył "tylko" dziesięć goli w 13 spotkaniach i zdarzały mu się nawet dwa kolejne spotkania bez trafienia. Być może problem leży w taktyce Manchesteru City.

Zobacz wideo Niedosyt na koniec MŚ w Planicy. Skoki utrzymały Polskę w światowej czołówce

Erling Haaland biega na darmo? Oko w oko z bramkarzem nie stał od grudnia

Warunki fizyczne i biegowe Erlinga Haalanda pozwalają mu na wygrywanie pojedynków szybkościowych z każdym obrońcą w Premier League. Na początku sezonu Norweg otrzymywał wiele piłek za plecy obrońców i wzorowo korzystał z takich sytuacji. Teraz jednak do nie ma takich możliwości. W podkaście "Football Tactics" od  "The Athletic" pojawił się wątek gry 22-latka, która diametralnie różni się od tej z pierwszej fazy sezonu. 

Ostatni raz Haaland dostał piłkę za plecy obrońców i stanął "sam na sam" z bramkarzem w zeszłym roku. Konkretnie 28 grudnia podczas spotkania z Leeds United, kiedy dwa razy trafiał do siatki. Od tamtej pory do takich sytuacji nie dochodzi, a do za plecy obrońców wbiega kilka razy na mecz. Aż 68 procent jego startów nie jest wykorzystywana przez kolegów. Najwyraźniej Norweg biega na darmo, bo i tak nie otrzymuje podań. 

Przyczyn tak słabego wykorzystywania 22-latka przez partnerów może być kilka, ale szczególnie wyróżniono dwie z nich. Pierwszą jest ustawienie przeciwników Manchesteru City. Najczęściej zespoły grające przeciwko mistrzom Anglii są zepchnięte do niskiej obrony i w fazie defensywnej oscylują blisko własnej bramki. Z tego powodu nie ma miejsca do zagrywania piłek do Haalanda. Drugą są piłkarze Manchesteru City, którzy po prostu zbyt często grają wszerz boiska i po obwodzie. W takim układzie napastnik jest "słabo zaangażowany w ogólną grę zespołu". Drużyna Pepa Guardioli niejednokrotnie "próbuje wejść z piłką do bramki" i nie preferuje bezpośredniego grania. 

Jamie Carragher, legenda Liverpoolu, pokusił się nawet o stwierdzenie, że Haaland źle wybrał klub w lecie. Z kolei Thierry Henry stwierdził, że w "dużych meczach nie można go znaleźć", a City stało się "bardziej przewidywalne". Haaland po meczu z Manchesterem United w styczniu przyznał, że taka gra jest dla niego "frustrująca". 

W zeszłym sezonie w roli napastnika City występował często Gabriel Jesus i notował 53,9 kontaktu z piłką na mecz. Średnia Haalanda jest prawie dwa razy niższa i wynosi 26,8. Ponadto Norweg otrzymuje od partnerów jedno z pięciu progresywnych podań na spotkanie. Pod tym względem znajduje się w 20 procent najgorszych napastników w lidze. Drużyna City nie "przeciąża" ostatniej tercji boiska i zmiana z "fałszywej dziewiątki" na nieco bardziej klasycznego napastnika najwyraźniej nie pasuje do stylu reszty zespołu.

Haaland najczęściej otrzymuje piłkę w środkowej części boiska i przez to musi grac tyłem do bramki rywala. Przez to ma najwyższy wskaźnik utraconego posiadania w całym zespole - 29,4 procent. Przez częste zejścia "pod grę" pozostawia przestrzeń dla skrzydłowych, którzy zdobywają wiele bramek. Riyad Mahrez i Phil Foden mają już na koncie po dziewięć goli i stwarza to korzyść dla całego zespołu, ale nie dla Haalanda. Pep Guardiola przyznał, że jego piłkarze muszą lepiej wykorzystywać obecność rosłego i szybkiego napastnika na boisku i jego sztab szkoleniowy zastanawia się, jak to zmienić. "Zrobimy to" - skwitował lakonicznie po lutowym meczu z Tottenhamem. Od tamtej pory ewolucji nie było.

Więcej podobnych treści znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl

Erling Haaland w sobotnim meczu przeciwko Crystal Palace zdobył gola z rzutu karnego, czym zapewnił Manchesterowi City wygraną 1:0. Seria meczów bez sytuacji "sam na sam" po podaniu za plecy obrońców przedłużyła się do 17. W tym sezonie Norweg ma już 33 bramki i pięć asyst w 34 meczach we wszystkich rozgrywkach. W Premier League jest liderem klasyfikacji strzelców z 28 trafieniami na koncie. Drugi Harry Kane ma do niego osiem goli straty.

Więcej o: