Po krótkiej zadyszce na początku lutego Arsenal wrócił na zwycięską ścieżkę i kontynuuje marsz po mistrzostwo Anglii. Niestety dla kibiców "Kanonierów", sędziowie wciąż popełniają błędy w meczach ich ukochanej drużyny. Tym razem arbiter Craig Pawson nie przyznał podopiecznym Mikela Artety rzutu karnego w wygranym meczu z Leicester.
W meczu 25. kolejki Premier League, piłkarze z czerwonej części Londynu wygrali 1:0 wyjazdowy pojedynek z zajmującym miejsce w dolnej części tabeli Leicester. Na King Power Stadium, podopieczni Mikela Artery byli wyraźnie lepsi od rywali, lecz niewiele brakowało, a sędziowie ponownie mieliby negatywny wpływ na wynik.
W jednej z ofensywnych akcji "Kanonierów", w polu karnym upadł skrzydłowy Bukayo Saka. Sędzia Craig Pawson oraz jego asystenci VAR postanowili jednak nie reagować. Według legendy Arsenalu Iana Wrighta była to kolejna pomyłka na niekorzyść lidera Premier League, co zarówno kibiców, jak i ekspertów, zaczyna poważnie denerwować.
- Nie rozumiem tej decyzji, była niedorzeczna. To kolejny ogromny błąd na niekorzyść Arsenalu - powiedział Wright cytowany przez "Daily Mirror".
Tym razem nieco bardziej wstrzemięźliwy był trener "Kanonierów" Mikel Arteta. Na pomeczowej konferencji Hiszpan przyznał, że nie widział jeszcze dokładnych powtórek i jednocześnie nie ma zamiaru ponownie rozmawiać o pracy sędziów, tym bardziej że jego zespół odniósł bardzo cenne zwycięstwo.
- Nie mam jeszcze opinii na ten temat, bo nie widziałem powtórek. Mecz jest już zakończony, a my odnieśliśmy drugie z rzędu zwycięstwo, które pozwala nam utrzymać prowadzenie w lidze. Nie chce znów dyskutować o pracy arbitrów, bo w ostatnim czasie pojawiło się tego za dużo. Zasłużyliśmy na zwycięstwo i wygraliśmy, to się dla mnie liczy - powiedział hiszpański szkoleniowiec.
Brak zaufania kibiców i zespołu z Emirates Stadium do angielskich arbitrów nie jest nieuzasadniony. 11 lutego "Kanonierzy" zremisowali z Brentford po ogromnym błędzie sędziego VAR Lee Masona, który nie dopatrzył się spalonego przy bramce niżej notowanego rywala.
Kilka dni po tamtej sytuacji, sprawy w swoje ręce wzięły władze ligi, które oddaliły rozjemcę od prowadzenia meczów Premier League. Błąd był bowiem ewidentny i nie powinien mieć miejsca w erze wideoweryfikacji.
Obecnie Arsenal w tabeli Premier League ma dwa punkty przewagi nad Manchesterem City oraz jedno spotkanie więcej do rozegrania. W wyścigu o mistrzostwo Anglii udział bierze jeszcze Manchester United, który do zespołu z Londynu traci osiem punktów. Czwarty Tottenham jest już daleko z tyłu, mając piętnaście punktów mniej od lidera.