Piłkarskie jaja. Arsenal okradziony z wygranej. Sędzia... zapomniał narysować linię

Arsenal jedynie zremisował 1:1 z Brentford na własnym stadionie w 23. kolejce Premier League. Goście zdobyli wyrównującą bramkę w kontrowersyjnych okolicznościach. Jeden z zawodników znajdował się na pozycji spalonej, ale mimo wideoweryfikacji gola uznano. Okazuje się, że w tej sytuacji kuriozalny błąd popełnił sędzia VAR, który... zapomniał narysować linii spalonego.
Arsenal - Brentford
Screen z https://www.youtube.com/watch?v=wESbPYPwJ5Y

Ostatnie dni dla Arsenalu nie są najlepsze. Zespół Mikela Artety najpierw odpadł z Pucharu Anglii, przegrywając z Manchesterem City 0:1, a następnie już w lidze uległ 0:1 Evertonowi. Liderzy Premier League wierzyli, że uda im się wrócić na zwycięską ścieżkę w meczu z Brentford. Ostatecznie nadziei pozbawił ich kuriozalny błąd sędziego VAR. 

Zobacz wideo Santos: Chcę wygrać wszystko! Nie przyjechałem do Polski, by przegrywać

Arsenal skrzywdzony przez sędziów. Zapomnieli narysować linii spalonego. Kuriozum

W pierwszej połowie kibice zebrani na Emirates Stadium nie zobaczyli bramek. Pierwszy gol padł dopiero w 66. minucie. Wówczas piłkę do siatki posłał Leandro Trossard, dla którego było to premierowe trafienie w barwach Arsenalu. Belg dołączył zimą do drużyny Artety z Brighton za 30 milionów euro.

Gospodarze nie cieszyli się długo z prowadzenia. Już osiem minut później padła bramka wyrównująca, choć w rzeczywistości nie powinna zostać uznana. Zacznijmy jednak od początku. W 74. minucie sędzia podyktował rzut wolny dla Brentford. Po dośrodkowaniu doszło do zamieszania w polu karnym Arsenalu. W tej sytuacji najprzytomniej zachował się Christian Norgaard, który dograł piłkę przed bramkę, a następnie Ivan Toney główką umieścił ją w siatce. 

Piłkarze Artety domagali się odgwizdania pozycji spalonej Norgaarda. I mieli rację, ponieważ na powtórkach widać, że Duńczyk znajduje się w nieprzepisowym miejscu. Sędziowie VAR nie dostrzegli jednak spalonego i uznali bramkę, co rozwścieczyło Arsenal. 

Jak się później okazało, w tej sytuacji nie popisał się Lee Mason, a więc arbiter odpowiedzialny za wideoweryfikację. Anglik dość zaskakująco zapomniał narysować linii spalonego. Zamiast tego skupił się m.in. na starciu Gabriela z Ethanem Pinnockiem bezpośrednio po dośrodkowaniu z wolnego. 

- VAR szukał spalonego i ewentualnego przewinienia Ethana Pinnocka. Faulu się ostatecznie nie dopatrzono. Spalonego również, co było wielkim błędem. Prawda jest taka, że VAR nie narysował linii spalonego, co liczy się jako błąd ludzki. Gdyby to zrobił, gol nie zostałby uznany - podkreślił Chris Foy, były sędzia Premier League, czytowany przez "The Mirror".

Więcej treści sportowych na stronie głównej Gazeta.pl

Po spotkaniu na arbitrów wściekły był przede wszystkim Mikel Arteta. - Właśnie obejrzałem powtórkę i był spalony. Czy wyjaśnił ktoś, dlaczego podjęto taką decyzję? Nie. To frustrujące, ale prawdopodobnie sprawa zostanie wyjaśniona w kolejnym tygodniu - zakomunikował trener Arsenalu. Jak zauważają dziennikarze "The Mirror" to dość zaskakujące, że sędziowie nie dopatrzyli się spalonego, tym bardziej że długo i wnikliwie sprawdzali powtórki. "Jakoś udało im się przeoczyć najważniejszy moment meczu. Arsenal ofiarą poważnego błędu sędziego" - czytamy.

Ostatecznie mecz zakończył się remisem 1:1, a drużyna Artety straciła dwa punkty. Jej przewaga nad Manchesterem City zmalała do sześciu punktów. Rywale będą mogli zniwelować straty już w niedziele, kiedy zmierzą się z Aston Villą. 

Więcej o: