To nie są żarty. Manchester City może zatonąć. Guardiola już dawno ostrzegał

Dawid Szymczak
To nie powtórka z procesu z UEFA, w którym Manchester City spektakularnie się wywinął. Teraz zarzutów jest znacznie więcej, nie ulegają przedawnieniu, a wyrok może być surowszy - z degradacją z Premier League włącznie. Pep Guardiola już dawno ostrzegał swoich szefów: jeśli mnie oszukacie, następnego dnia odejdę z klubu.

Oświadczenie Premier League w sprawie mogącej zmienić krajobraz angielskiej piłki w następnych kilku latach miało zaledwie 736 słów, mało zrozumiałej treści, za to mnóstwo paragrafów. Zostało wciśnięte między artykuły o golu Harry’ego Kane’a, relację z udanego debiutu Seana Dyche’a w Evertonie i kilka porad dla graczy Fantasy Premier League. Ale i tak zdołało podpalić wszystkie sportowe serwisy w Anglii, które opublikowały pierwsze teksty równo z dzwonkiem kuriera do biur Manchesteru City.

Zobacz wideo O co chodzi w procesie Lewandowski - Kucharski? Ujawniamy kulisy

Ponoć dyrektorzy klubu nie mieli żadnych przecieków i nie spodziewali się tego dnia tak ważnej przesyłki od ligowych władz. Premier League oskarżyła City o 115 naruszeń ligowych zasad. Chodzi o cztery obszary: podawanie nieprawdziwych i nierzetelnych informacji o sytuacji finansowej klubu, nieuwzględnianie wszystkich szczegółów wynagrodzeń zawodników i trenerów, naruszenie krajowych i europejskich przepisów finansowego fair play oraz brak współpracy i pomocy przy prowadzeniu dochodzenia. Z przecieków wiemy, że może chodzić m.in. o ukrywanie części zarobków Roberto Manciniego w postaci umów sponsorskich i nieprzepisowego przekazania części wynagrodzenia agentowi Yayi Toure.

Czegoś takiego w angielskim futbolu jeszcze nie było. Różne zarzuty dotyczą w sumie trzynastu sezonów, począwszy od 2009-10, w których Manchester City sześć razy zdobył mistrzostwo Anglii i Puchar Anglii, a dwa razy triumfował w Pucharze Anglii. W każdym z ostatnich jedenastu sezonów grał w Lidze Mistrzów. Dzisiaj ma skład warty 1 miliard funtów i trenera, który w 2022 r. ostrzegał, że odejdzie, jeśli okaże się, że jego klub dokonywał przekrętów finansowych. Sprawa wychodzi tuż po zamknięciu okna transferowego, w którym szalały wyłącznie angielskie kluby. Nawet te walczące o utrzymanie wydawały po kilkadziesiąt milionów euro na nowych piłkarzy, co spotykało się ze stwierdzeniami dyrektorów z innych lig, że angielskie zespoły korzystają z finansowego dopingu. Ponadto chodzi o klub, którym zarządza państwo - Zjednoczone Emiraty Arabskie. W tyle pozostaje kwestia wprowadzenia niezależnego regulatora, który kontrolowałby finanse Premier League oraz zamrożona Superliga, do której City pierwotnie się przyłączyło. 

Fernando SantosWymowna postawa Fernando Santosa. Takich obrazków z Lewandowskim nie dostaliśmy

To nie powtórka z 2022 roku. Manchesterowi City trudniej będzie się wywinąć

Sprawa różni się od procesu z UEFA z 2020 r., kiedy Manchester City za nieprawidłowości finansowe został wykluczony na dwa lata z gry w Lidze Mistrzów i miał zapłacić 30 mln euro kary, ale skutecznie odwołał się od tej decyzji w Trybunale Arbitrażowym ds. Sportu w Lozannie. Trzech sędziów stwierdziło wówczas, że UEFA nie potrafiła udowodnić części zarzutów, a inne uległy przedawnieniu. W przypadku procesu z Premier League nie ma jednak ram czasowych i nie można odwoływać się do trybunału w Lozannie. Ponadto UEFA ma znacznie surowsze ograniczenia, skąd mogą pochodzić dowody w sprawie i odrzuca wszystkie, które nie mają legalnych źródeł. Podręcznik Premier League je dopuszcza. Obie sprawy łączy to, że zaczęły się od informacji z "football leaks" w 2018 r. i głośnych publikacji w "Der Spiegel".

Teraz ma zostać powołana trzyosobowa komisja, która zbada sprawę, przyjrzy się zarzutom Premier League, przesłucha przedstawicieli Manchesteru City i wyda wyrok. Przynajmniej jeden jej członek musi być ekspertem finansowym. Przesłuchania będą tajne i odbędą się bez obecności drugiej strony. Nie ma ram czasowych określających, do kiedy musi zostać podjęta decyzja, a niezależni brytyjscy prawnicy przekonują, że w całej tej sprawie pewne jest tylko to, że potrwa długo. Prawdopodobnie - kilka miesięcy. 

Komisja - zgodnie z wewnętrznymi przepisami ligi - może nałożyć na City grzywnę, może odebrać mu zdobyte w trwającym sezonie punkty, nałożyć limit wydatków, zakazać kupowania nowych piłkarzy, odebrać wygrane w ostatnich latach trofea, a nawet zdegradować go do niższej ligi. Czytamy też, że komisja może zastosować "dowolną kombinację kar lub inną karę, którą uzna za stosowną". Eksperci na razie unikają przewidzenia, czym może skończyć się ta sprawa, podkreślają za to, że nie było jeszcze w świecie piłki sprawy z ponad stoma tak poważnymi zarzutami. Jeśli większość uda się udowodnić, wyrok będzie surowy. 

- Ta sprawa była jak spotkanie fazy pucharowej Ligi Mistrzów - mówił dr Jakub Laskowski, prawnik Legii Warszawa, arbiter Piłkarskiego Sądu Polubownego PZPN i CAS po ostatnim tak głośnym procesie przeciwko City. - Doskonali arbitrzy i prawnicy wynagradzani jak piłkarze. Manchester City pokazał, że nie tylko na boisku wystawia bardzo mocną drużynę. W pierwszym wyroku CAS w tej sprawie z 2019 roku, gdy arbitrzy odrzucili odwołanie klubu z Manchesteru jako przedwczesne, był on reprezentowany podczas rozprawy przez 8 znanych i doświadczonych prawników z renomowanych kancelarii brytyjskich i szwajcarskich, mając za sobą zespół prawny pracujący nad sprawą przekraczający 20 osób - powiedział. Teraz prawnicza drużyna City powinna być równie mocna.

Barcelona się zdecydowała. Jest gotowa sprzedać wychowanka. Gigantyczny zastrzyk gotówkiBarcelona się zdecydowała. Jest gotowa sprzedać wychowanka. Gigantyczny zastrzyk gotówki

Pep Guardiola ostrzegał w zeszłym roku. "Jeśli mnie oszukacie, następnego dnia odejdę"

"Manchester City jest zaskoczony oskarżeniem o domniemane naruszenia regulaminu Premier League, szczególnie biorąc pod uwagę szerokie zaangażowanie i ogromną ilość szczegółowych materiałów, które zostały dostarczone EPL. Klub z zadowoleniem przyjmuje przyjrzenie się tej sprawie przez niezależną komisję, aby bezstronnie rozważyć obszerny zbiór niepodważalnych dowodów, które istnieją na poparcie naszego stanowiska. W związku z tym oczekujemy, że ta sprawa zostanie raz na zawsze zakończona" - czytamy w oświadczeniu klubu. 

Premier League przez ostatnie cztery lata prowadziła śledztwo w sprawie podejrzanej działalności Manchesteru City. Źródłem podejrzeń były "football leaks", które klub od lat postrzega jako zorganizowaną kampanię skierowaną przeciwko sobie i jedną z wielu prób wyrządzenia mu krzywdy. Angielscy eksperci zauważają też, że kluby Premier League są w stanie wojny, a ligowe władze mogły działać pod presją rywali City. Osiem klubów - Arsenal, Liverpool, Manchester United, Tottenham, Chelsea, Leicester City, Wolverhampton, Newcastle United - podpisało się pod listem do Sportowego Sądu Arbitrażowego w marcu 2020 r., by argumentować za wykluczeniem zespołu Pepa Guardioli z Ligi Mistrzów.

Sam trener w maju 2022 r. powiedział: - Kiedy zarząd jest o coś oskarżany, proszę go o wyjaśnienie i mu ufam. Ale ostrzegam, że jeśli mnie okłamią, to następnego dnia mnie tu nie będzie. Odejdę i nie będziemy już przyjaciółmi - zapowiedział. Dyrektorami w Manchesterze City są jego dwaj przyjaciele, z którymi pracował już w FC Barcelonie - Ferran Soriano i Txiki Begiristain. Na razie nie wiadomo, jak zareaguje Guardiola. W piątek najpewniej wypowie się na ten temat podczas konferencji prasowej.

Więcej o: