Operator rozwścieczył Haalanda. Błyskawiczna reakcja. "Nikt nie jest bezpieczny" [WIDEO]

Kolejny świetny mecz w Premier League ma za sobą Erling Haaland. Norweg strzelił bramkę w meczu przeciwko Wolverhampton Wanderers. Mimo to zdenerwował się w momencie, kiedy kamera pokazywała jego zejście do szatni.

Erling Haaland nie przestaje zadziwiać. Norweski napastnik został pierwszym piłkarzem w historii Premier League, któremu udało się strzelić gola w każdym ze swoich pierwszych czterech meczach wyjazdowych. Norweg trafił dwa razy z West Hamem (2:0), z Newcastle (3:3) i z Aston Villa (1:1).

Zobacz wideo Nowa Iga Świątek. Jednak Djoković, a nie Nadal? [Sport.pl LIVE]

Kamera zdenerwowała Haalanda

Manchester City wygrał w sobotę na wyjeździe z Wolverhampton Wanderers 3:0. Była 16. minuta meczu. Piłkę na 40 metrze dostał Erling Haaland, przebiegł z nią kilkadziesiąt metrów i tuż zza pola karnego strzelił prawą nogą precyzyjnie w róg. Bramkarz gospodarzy, Portugalczyk Jose Sa nie zdążył z interwencją i piłka wpadła do siatki, a Manchester City prowadził już 2:0.

I chociaż tym trafieniem Haaland zapisał się na kartach historii Premier League, to nie wyglądał na bardzo zadowolonego, kiedy schodził z murawy na przerwę w sobotnim meczu. Jego marsz w kierunku szatni śledziła jedna z telewizyjnych kamer. Norweg szedł najpierw zamyślony, a po chwili zauważył skierowany na niego sprzęt. Zrobił zdenerwowaną minę i odepchnął kamerę ręką. 

- Nikt nie jest bezpieczny przy Erlingu Haalandzie - napisał na Twitterze profil "Football on BT Sport". Komentator telewizyjny wytłumaczył jednak, że snajper niekoniecznie lubi kamerę tak blisko swojej twarzy. - To nie jest wielka sprawa odsunąć ją w tym wypadku - skomentował jeden z kibiców.

Wynik spotkania City z Wolverhampton Wanderers ustalił Phil Foden w 69. minucie. Dwie asysty w tym pojedynku miał Kevin De Bruyne. Gospodarze od 33. minuty grali w dziesiątkę, bo czerwoną kartkę za faul otrzymał Nathan Collins.

Więcej o:
Copyright © Agora SA