Niespodzianka na Anfield. Idiotyczne zachowanie Darwina Nuneza

Liverpool nadal musi czekać na pierwsze zwycięstwo w Premier League. Wicemistrzowie Anglii tym razem nie dali rady pokonać na własnym boisku Crystal Palace. Po golach Wilfrieda Zahy dla gości i Luisa Diaza skończyło się na remisie 1:1. Gospodarze kończyli mecz w osłabieniu, bo czerwoną kartkę za uderzenie rywala bez piłki zobaczył sprowadzony za 75 milionów euro Darwin Nunez.

Liverpool zaczął nowy sezon Premier League od falstartu. Wicemistrzowie Anglii zaledwie zremisowali z beniaminkiem Fulham 2:2 w pierwszej kolejce. W drugiej serii gier drużyna Juergena Kloppa podejmowała Crystal Palace.

Zobacz wideo Lewandowski czy Messi? Pytamy kibiców w Barcelonie. Miażdżąca różnica

Jakub StolarczykJakub Stolarczyk znów idzie na wypożyczenie. "Dostrzegamy ogromny talent"

Nieskuteczny Liverpool tylko zremisował z Crystal Palace. Nunez antybohaterem

Od początku spotkania Liverpool atakował, ale był wyjątkowo nieskuteczny. Swoich szans nie wykorzystali James Milner, Harvey Eliott, Luis Diaz, Darwin Nunez czy dwukrotnie Mohamed Salah. Wydawało się, że gol dla Liverpoolu to kwestia czasu, ale "The Reds" spotkała przykra niespodzianka. W 32. minucie kontra Crystal Palace zakończyła się prostopadłym podaniem do Wilfrieda Zahy. Ten wbiegł w pole karne i technicznym, precyzyjnym strzałem umieścił piłkę przy słupku, obok bramkarza. W 41. minucie napastnik gości miał jeszcze jedną okazję, ale tym razem górą był Allison.

Więcej treści sportowych znajdziesz też na Gazeta.pl

Pod koniec pierwszej połowy Liverpool znowu miał kilka okazji. Znowu próbował Nunez, ale trafił w słupek. Bliski szczęścia był też Eliott, ale tym razem zatrzymał go bramkarz gości. Do przerwy pachniało więc sensacją, bo Crystal Palace prowadziło 1:0.

Sensacją zapachniało jeszcze mocniej w 57. minucie. Wtedy, kiedy piłka była poza grą, Darwin Nunez starł się z Joachimem Andersenem. Obrońca Crystal Palace miał o coś pretensje do Urugwajczyka, więc podbiegł do niego i go popchnął. A Nunez zagotował się i uderzył rywala głową w twarz. Sędzia Paul Tiereney nie miał wątpliwości i wyrzucił napastnika z boiska.

"Kobiety były jednorazowego użytku". Rozpoczął się proces piłkarza Man City

I jak to bywa w piłce nożnej, zaledwie cztery minuty później doszło do zwrotu akcji. Sprawy w swoje ręce wziął Luis Diaz. Dostał piłkę na lewym skrzydle i popisał się fantastyczną indywidualną akcją. Ściął do środka mijając trzech rywali i uderzył zza pola karnego nie do obrony, dając Liverpoolowi wyrównanie. W 78. minucie znowu bliski szczęścia był za to Zaha, ale po dobrym dośrodkowaniu, będąc zupełnie niepilnowanym i mając na wpół pustą bramkę trafił w piłkę nieczysto. W 90. minucie mocno z półwoleja zza pola karnego strzelał jeszcze Fabio Carvalho, ale piłka po jego atomowym uderzeniu minęła słupek. Z kolei w doliczonym czasie gry szansę miał jeszcze Andersen, ale również jej nie wykorzystał. Liverpool zremisował drugi mecz z rzędu i po dwóch kolejkach Premier League ma zaledwie dwa punkty.

Więcej o: