Były piłkarz Manchester United gotowy ratować klub: Zagrałbym za darmo

Javier "Chicharito" Hernandez ubolewa nad sytuacją Manchesteru United, a więc klubu, w którym spędził najlepsze lata swojej kariery. Meksykanin chętnie pomógłby pogrążonej w kryzysie drużynie, gdyby miał taką okazję - Gdyby United przyszło po mnie, powiedziałbym "tak, zagram za darmo" - stwierdził w rozmowie z "Daily Mirror".

Manchester United rozpoczął nowy sezon Premier League od kolejnego rozczarowania. 20-krotni mistrzowie Anglii przegrali na własnym boisku z Brighton 1:2. W meczu nie zdobyli żadnej bramki. Ich honorowy gol był efektem samobójczego trafienia Alexisa Mac Allistera. Fatalnie wypadł oficjalny debiut Erika ten Haga w roli nowego menadżera drużyny.

Zobacz wideo Lewandowski zaskoczył zachowaniem w debiucie na Camp Nou. "Szybko ogarnął" [Sport.pl LIVE]

Manchester United może liczyć na swoją byłą gwiazdę. "Chicharito" jest gotów grać nawet za darmo

Kryzysem "Czerwonych Diabłów", który trwa już od kilku lat, są zmartwieni przede wszystkim kibice, ale i byli piłkarze zespołu. Jednym z nich jest Javier "Chicharito" Hernandez. Popularny Meksykanin spędził na Old Trafford blisko pięć lat między 2010 i 2015 rokiem i był to zdecydowanie najlepszy okres jego kariery. Z United sięgnął m.in. po dwa tytuły mistrza kraju, jeszcze za czasów, gdy zespół prowadził Sir Alex Ferguson. 

Krzysztof KolankoKrzysztof Kolanko łamie prawa polskiej piłki. "Debiut inny niż wszystkie"

Więcej treści sportowych znajdziesz też na Gazeta.pl

Dziś Fernandez uważa, że problemy Manchesteru United zaczęły się właśnie po odejściu legendarnego szkoleniowca. W klubie zapanował chaos. Każdy kolejny menadżer jest porównywany do wielkiego Szkota i od razu musi radzić sobie z wielką presją. Prawda jest jednak taka, że nie ma szans dorównać jego osiągnięciom. Zdaniem "Chicharito", klub musi przestać żyć przeszłością. 

- Manchester United musi pogodzić się z faktem, że sir Alex Ferguson odszedł. Czy chcielibyśmy mieć kogoś podobnego? Tak, tak i jeszcze raz tak. Ale Sir Alex odszedł i nigdy nie będzie już tak samo - stwierdził w rozmowie z "Daily Mirror". - Nie zaskakuje mnie to, co stało się z United, bo w życiu nie jest łatwo, kiedy masz jednego menadżera przez 26 lat - kontynuował. - Myślicie, że ktokolwiek zatrudniony po Sir Alexie Fergusonie byłby w stanie wykonać nawet 80 procent tego, co on? - pytał retorycznie dalej piłkarz. 

Manchester United zajmuje nadal specjalne miejsce w sercu Hernandeza. Stwierdził on, że gdyby tylko klub poprosił go o pomoc, byłby w stanie grać za darmo. - Gdyby United przyszło po mnie, powiedziałbym "tak, zagram za darmo". Oczywiście. Wiadomo, że bym to zrobił - wyznał.

Na razie jednak Hernandez jest w pełni oddany swojemu obecnemu zespołowi, czyli LA Galaxy. - Bardzo szanuję swój klub. Gram tu bardzo regularnie i chcę zdobyć mistrzostwo z LA Galaxy. Co się wydarzy w przyszłości, to się wydarzy. Na razie w pełni koncentruje się na Los Angeles - podsumował. 

"Niesamowita błazenada". Świat piłki zażenowany decyzją FIFA ws. Kataru

Więcej o: