Był doliczony czas drugiej połowy meczu, kiedy po wrzutce w pole karne piłkę głową zgrał Andy Robertson. Do podania Szkota dopadł Darwin Nunez, który podwyższył prowadzenie Liverpoolu na 3:1.
Urugwajczyk, za którego wicemistrzowie Anglii zapłacili Benfice Lizbona 75 mln euro plus 25 mln euro bonusów, już w debiucie został bohaterem zespołu Juergena Kloppa. I nie chodzi tylko o ostatnią bramkę, jaka w sobotnie popołudnie padła na King Power Stadium w Leicester.
Nunez był też kluczową postacią akcji z 80. minuty. Wtedy, po dośrodkowaniu z prawej strony boiska, Urugwajczyk uderzył piłkę głową, a strzał ręką zatrzymał Ruben Dias. Chociaż początkowo sędzia nie podyktował rzutu karnego, to po analizie VAR nie miał już żadnych wątpliwości. Do jedenastki podszedł Mohamed Salah, który pewnie pokonał Edersona i dał Liverpoolowi prowadzenie 2:1.
Nunez, który budził mieszane uczucia po okresie przygotowawczym, szybko zamknął usta swoim krytykom. Urugwajczyk wszedł na boisko w 60. minucie, zmieniając Roberto Firmino i pokazał się z bardzo dobrej strony. Pierwszą bramkę mógł zdobyć już cztery minuty po wejściu na murawę. Mógł, ale w sytuacji sam na sam z bramkarzem trafił w twarz Edersona.
Mecz w Leicester lepiej zaczęli piłkarze Kloppa. Liverpool był aktywniejszy i groźniejszy w ataku, co dało efekt w 21. minucie. Po podaniu Salaha gola strzelił Trent Alexander-Arnold. Obrońcy reprezentacji Anglii pomógł rykoszet, bo piłka po drodze odbiła się jeszcze od Nathana Ake.
Manchester City wyrównał na 20 minut przed końcem meczu. W ogromnym zamieszaniu w polu karnym najsprytniejszy był Julian Alvarez. To kolejny zawodnik, który w tym meczu zadebiutował w nowym klubie. 22-letni napastnik piłkarzem Manchesteru City został w styczniu, ale ostatnie miesiące spędził na wypożyczeniu w River Plate, które na sprzedaży gracza zarobi niespełna 20 mln euro.
O ile po debiutach można chwalić i Nuneza, i Alvareza, o tyle nic dobrego nie można napisać o występie Erlinga Haalanda. Były napastnik Borussii Dortmund zagrał słabe spotkanie, a niemal przez cały mecz miał ogromne problemy z kryjącym go Virgilem van Dijkiem.
Norweg mógł jednak strzelić gola. Mógł, ale w 34. minucie rozczarował. W pierwszej sytuacji Haaland świetnie poradził sobie z Robertsonem, ale Adrian odbił jego strzał z pola karnego. Chwilę później Norweg miał świetną okazję, ale nieczysto trafił w piłkę i w ogóle nie zagroził bramce Liverpoolu.
Norweg rozczarował jeszcze w ostatniej akcji meczu. Na strzał sprzed pola karnego zdecydował się Phil Foden, a piłkę odbił Adrian. Dopadł do niej Haaland, który z pięciu metrów trafił jednak w poprzeczkę.
Dla Liverpoolu to 16. triumf w meczu o Tarczę Wspólnoty, która kiedyś nosiła nazwę Tarczy Dobroczynności. Co ciekawe, to dopiero pierwszy triumf Kloppa w tym spotkaniu. Wcześniejsze dwa mecze z Arsenalem (2020) i Manchesterem City (2019) przegrywał po rzutach karnych.
Manchester City przegrał zaś drugi taki mecz z rzędu. Przed rokiem drużyna Pepa Guardioli przegrała z Leicester City 0:1.