"Nieprzyzwoite sumy" - świat futbolu nieśmiało przyznaje, że w Watykanie mogli mieć rację

Transfer Erlinga Haalanda, który według ostatnich wieści ma przejść do Manchesteru City i zarabiać gigantyczne pieniądze, wzbudził nie tylko sportowe emocje. Nawet w świecie piłkarskim pojawiły się głosy, że to nieprzyzwoite.

"To obraza dla ubogich" - tak o transferze Christiana Vieriego napisał w 1999 r. watykański dziennik "L'Osservatore Romano". Reprezentant Włoch przechodził wtedy z Lazio do Interu za rekordową w historii piłki nożnej sumę - 50 mln dolarów. Oczywiście te słowa wywołały przede wszystkim kpiny. Wtedy w zachodnim świecie obowiązywał inny paradygmat niż dziś. Mówiło się np., że "przypływ podnosi wszystkie łodzie". Modna była teoria o skapywaniu bogactwa. Hasło: chciwość jest dobra – brano na poważnie. Nawet lewicowy "Guardian" skrytykował watykańską gazetę, cytując trenera Roya Hodgsona: - "Suma za Vieriego może wydawać się absurdalna, ale trzeba ją porównać z zarobkami w golfie, tenisie, czy przede wszystkim z kwotami, jakie dostaje Elton John za koncerty". "Guardian" dodał do tych słów kpiarski komentarz: "Jeśli chodzi o katolickie wartości, to Eltona Johna lepiej zostawić na boku". 

Zobacz wideo

Wkraczamy na terytorium sum nieprzyzwoitych

Dziś suma za Vieriego już tak bardzo nie szokuje, choć trzeba pamiętać, że wtedy – w 1999 r. - benzyna była po 2 złote za litr, a za metr mieszkania płaciło się w Polsce dwa i pół raza mniej niż teraz. Nieśmiało jednak wróciła narracja podobna do tej, którą głosiło "L'Osservatore Romano". A stało się to za sprawą Erlinga Haalanda, który ma latem przejść – jak piszą angielskie media – do Manchesteru City i zarabiać 500 tys. funtów tygodniowo. 21-latek strzelił 82 bramki w 86 meczach w Borussii Dortmund i uznawany jest za najbardziej utalentowanego napastnika na świecie.

Malwina SmarzekTransparent "wracaj do Rosji" doprowadził Smarzek do łez. Gdy weszła na boisko, rozległy się gwizdy

"Nie zabraniam nikomu zarabiać. Jeśli ludzie są dobrzy w tym, co robią, powinni zostać wynagrodzeni. Ale dochodzimy do absurdalnego poziomu, gdy chodzi o zarobki piłkarzy. Nie wiem, czy chodzi o 500 tys. funtów tygodniowo po opodatkowaniu, czy 500 tys. funtów przed opodatkowaniem, ale tak czy inaczej, wkraczamy na terytorium nieprzyzwoitych sum. Nikt tak naprawdę nie powinien chcieć czegoś takiego. Szczególnie my w kraju, w którym działa wiele banków żywności [organizacje zbierające żywność dla najbiedniejszych – przyp. autor]. On nie jest wart 500 tys. funtów tygodniowo. Żaden piłkarz nie jest wart takich pieniędzy" - taką tyradę wygłosił w ubiegły tygodniu nie żaden lewicowy aktywista czy dziennikarz "L’Osservatore Romano", a milioner Simon Jordan w swojej audycji w radiu Talksport. To były prezes i właściciel Crystal Palace. Wie więc doskonale, o czym mówi i jak funkcjonuje piłkarski rynek. 

Nie jest on jedyny, który tak myśli o pensji dla Haalanda. Nawet wśród kibiców Manchesteru City można znaleźć głosy zażenowania. "Manchester Evening News" cytuje kibiców wolontariuszach działających w "MCFC Fans Foodbank Support", którzy również mówią o "nieprzyzwoitych sumach", jeśli chodzi o zarobki Haalanda. 

City śmieje się tym transferem UEFA w twarz

Tu warto dodać, że Manchester City został niedawno ogłoszony najbogatszym klubem piłkarskim świata w rankingu Deloitte Football Money League. Niezorientowani mogliby tylko wzruszyć ramionami i powiedzieć: skoro ich stać, to niech płacą Haalandowi, ile chcą. Problem jednak w tym, że Manchester City – jak wynika z ostatnich publikacji np. magazynu "Der Spiegel" działa nieuczciwie wobec innych klubów. Gdy inni starają się spełnić kryteria zabraniające wydawania większych sum niż przychody, Man City umiejętnie omija to, co narzuca i UEFA, i Premier League. Klub należący do szejka Mansoura bin Zayeda Al Nahyana z Abu Zabi utrzymywany jest de facto nie tylko dzięki dochodom od sponsorów, telewizji i kibiców, ale w dużej części przez Zjednoczone Emiraty Arabskie, czego zabraniają przepisy i w Europie, i w Anglii. W ten sposób państwo znad Zatoki Perskiej używa drużyny Premier League jako środka w swojej polityce zagranicznej i sposobu na wybielanie wizerunku wobec oskarżeń o naruszanie praw człowieka.

UEFA już raz ukarała Man City wyrzuceniem z Ligi Mistrzów, ale wyrok nie utrzymał się po odwołaniu klubu do Trybunału Arbitrażowego ds. Sportu. Okazało się, że europejska konfederacja sama nie przestrzegała terminów narzuconych przepisami i zarzuty się przedawniły. Po zapowiedziach transferu Haalanda widać, że Manchester City teraz też się nie boi UEFA, która wprowadza kolejne regulacje, by uprzykrzyć życie takim klubom jak mistrz Anglii. Transferem Norwega szejkowie zaśmieją się UEFA w nos.

Iga Świątek po pokonaniu Aryny Sabalenki podczas turnieju WTA w StuttgarcieIga Świątek zarobiła ponad 15 mln zł i kupuje sobie mieszkanie. Ojciec: Stać ją

Ta góra forsy odrzuca wielu kibiców od futbolu

I gdzieś w tym wszystkim umyka fakt, że świat jest już inny niż 23 lata temu, gdy Vieri zmieniał barwy klubowe. Z obszernego badania na temat kibiców, które zamówiło Europejskie Stowarzyszenie Klubów piłkarskich, wynika, że prawie 20 procent fanów, którzy porzucili piłkę nożną i 23 procent tych, którzy nie mają zamiaru się nią zainteresować, odrzuca od tego sportu ogrom pieniędzy wydawanych na piłkarzy. Z innego badania, zleconego przez CIES Football Observatory, wynika, iż 66 procent kibiców uważa, że piłkarze zarabiają za dużo, a 86 procent, że sumy transferowe są za wysokie.

Piękne zachowanie Lewandowskiego i HaalandaPiękne zachowanie Lewandowskiego i Haalanda po meczu. Niemcy zachwyceni [WIDEO]

W konkluzji do tego pierwszego ze wspomnianych badań autorzy napisali:  

Dzisiejsi konsumenci oczekują od marek, również tych piłkarskich, wyjścia poza swoją kluczową ofertę. Już nie wystarczy, że kluby rywalizują na boisku, one powinny demonstrować społeczną odpowiedzialność i społeczną świadomość w odniesieniu do wartości, które wyznają kibice.  

Czy 500 tysięcy funtów pensji dla Haalanda wpisuje się w tę społeczną odpowiedzialność?  

Więcej o: