Miał zostać najlepszym piłkarzem świata. Upadek w wieku 25 lat? "Popełniłem błąd"

Dawid Szymczak
Dele Alli to zagadka, którą próbowali rozwikłać najwybitniejsi trenerzy. Polegli, ale nie zniechęcili kolejnego śmiałka. Frank Lampard właśnie ściągnął go do Evertonu i spróbuje do niego dotrzeć - ale jako do człowieka, a nie piłkarza.
Sir Alex Ferguson: Będzie najlepszym piłkarzem na świecie.
Pep Guardiola: To jeden z najfantastyczniejszych zawodników, jakich w życiu widziałem.
Mauricio Pochettino: Jest jak mustang, którego nie sposób zatrzymać. 
Zobacz wideo Czesław Michniewicz o wyborze bramkarza na baraże. "Innej odpowiedzi być nie może"

Oni wszyscy, wybitni trenerzy, nie mogli się tak po prostu pomylić. Dele Alli w swoim najlepszym wydaniu był piłkarzem ekscytującym. Mieszanką bezczelności, wyobraźni, finezji i instynktu. Wrodzona intuicja, gdzie spadnie piłka, i brawura w drodze po nią uczyniły go wielkim. W świecie idealnych produktów akademii piłkarskiej miał w sobie uliczną surowość, łobuzerstwo wymalowane na twarzy i niechęć do dostosowywania się. W 2016 r. analitycy transferowi z CIES Football Observatory wycenili to na 158,5 mln funtów. Droższy według nich był wówczas tylko Kylian Mbappe.

Ale 29 stycznia minęły dwa lata, odkąd Alli strzelił ostatniego gola z gry w Premier League. A powrót do tego meczu z Norwich jest o tyle smutny, że w tej krótkiej chwili, gdy piłka wpadała do siatki, znów dało się uwierzyć, że Dele Alli powraca. Zgubił rywala w polu karnym, z łatwością wykończył dośrodkowanie i podbiegł do asystującego mu Serge’a Auriera, by wspólnie potańczyć. Zabawa i luz jak za starych czasów. Ale w kolejnych meczach kibice znów widzieli Allego schodzącego z boiska ze zwieszoną głową długo przed ostatnim gwizdkiem. Ci sami eksperci od transferów podają dziś, że jest wart od ośmiu do dwunastu milionów funtów. Ale na razie Tottenham nie dostanie za niego nawet centa. Everton zapłaci dopiero, jeśli Alli rozegra odpowiednią liczbę meczów.

Miesiąc temu Ferguson przyznał: "Nie wiem, co się z nim stało, ale popełniłem błąd".

"Sztuczka" Michniewicza zablokowała nawet prezesa PZPN. "Robert akurat się dodzwonił"

Co się stało z Dele Allim?

Amazon w serialu o Tottenhamie pozwolił kibicom zobaczyć, jak na to pytanie próbuje odpowiedzieć Jose Mourinho. Portugalski trener na początku stwierdza, że Dele jest "je*anym leniem", co wykrzykuje mu podczas odprawy i pokazuje reszcie zespołu, jak Alli przechadza się po treningowym boisku. Ale później zaprasza go na rozmowę do gabinetu i stawia głębszą diagnozę. Kibice dostają wtedy najciekawszą scenę w całej produkcji, a pomocnik lekcję piłki i życia.

Mourinho zaczyna od pochwał. - Lubię cię, ale cię nie znam - mówi, patrząc mu prosto w oczy, i zaznacza, że nie chce być ani jego ojcem, ani jego starszym bratem, tylko jego trenerem. - Grasz wspaniałe mecze, robisz niebywałe rzeczy. Ale to tylko momenty. Później znikasz. Jest wielka różnica między piłkarzami, których stać tylko na wystrzały, a tymi regularnymi, świetnymi co mecz - opowiada, gestykulując. Na koniec stwierdza, że nie wie, dlaczego tak jest. Alli ma sam odpowiedzieć na to pytanie. Mourinho przypomina mu tylko, że czas szybko leci. - Mam 56 lat, a wczoraj byłem dwudziestolatkiem. Myślę, że pewnego dnia pożałujesz, że nie osiągnąłeś tego wszystkiego, co miałeś w zasięgu. Musisz więcej od siebie wymagać.

Od tej rozmowy minęły dwa lata. Statystyki są druzgocące: Alli od stycznia 2020 r. zdobył tylko jedną bramkę z gry i miał tylko jedną asystę. Od początku sezonu 2020-2021 zaliczył tylko 14 udanych podań w pole karne. Od marca 2019 r. nie jest powoływany do reprezentacji Anglii, choć gdy pół roku wcześniej, w ćwierćfinale mundialu, strzelał Szwedom gola na 2:0, komentator krzyczał, że to jej nowy lider. Kontrastują też wypowiedzi pierwszych trenerów Allego i ostatnich. Karl Robinson, jego wychowawca z MK Dons, mówił, że to piłkarz z "agresją w głowie", "niebywałą wyobraźnią", "wolnością w grze" i "determinacją". Trenerzy z Tottenhamu widzą piłkarza wypalonego i zmęczonego, od kilku lat będącego w letargu.

Alli odszedł za darmo, ale Tottenham może zarobić miliony. Zaskakujące zapisyAlli odszedł za darmo, ale Tottenham może zarobić miliony. Zaskakujące zapisy

Otacza się niewłaściwymi ludźmi. "Skoro wspinał się razem z Tottenhamem, to i spada razem z nim" 

Świetny Dele Alli to ten z Mauricio Pochettino na ławce. Argentyńczyk, pracujący obecnie w PSG, miał z nim szczególną relację, ale nawet on w 2017 r. zauważył, że Alli otacza się niewłaściwymi ludźmi. Napisał o tym w książce "Nowy wspaniały świat". Miał na myśli agentów piłkarza. W pierwszych latach kariery o jego interesy dbał doświadczony Rob Segal, ale w 2017 r. zastąpił go Harry Hickford, czyli najlepszy przyjaciel i przybrany brat Allego. Angielscy dziennikarze piszą, że Alli ma wielu przyjaciół. Jeden na stałe z nim mieszka, inni często wpadają. Razem spędzają każdą wolną chwilę. Oni nie są sportowcami. To niepokojące o tyle, że Alli raczej nie ma cechy, którą Cristiano Ronaldo uznaje za najważniejszą u młodych piłkarzy, czyli "mentalności, która każe codziennie powtarzać sobie: możesz to zrobić lepiej". Kolejnymi imprezami, sekstaśmami i wpadkami po alkoholu Alli od lat daje pożywkę brukowcom. 

Losy Tottenhamu i Allego są zbieżne. Piłkarz rósł razem z klubem i w podobnym momencie osiągnął szczyt. Tottenham był w finale Ligi Mistrzów, a Alli chwilę wcześniej strzelał gola Realowi Madryt. A później cała drużyna i jej trener wyglądali tak, jakby stracili sens. Był przegrany finał, a po nim marazm. Biała flaga zamiast chęci rewanżu. Na wysokim poziomie zostali Harry Kane i Heung-min Son, ale reszta zaliczyła regres. Cofał się też Alli - w przenośni i dosłownie, bo kolejni trenerzy ustawiali go coraz dalej od bramki rywala. Pochettino twierdził, że to idealny partner dla Kane’a, ale Mourinho tę rolę powierzył Sonowi, a Allego widział za ich plecami. W końcu posadził go na ławce, uprzednio publicznie skrytykował. Nuno Espirito-Santo, który początkowo - jak każdy trener Tottenhamu - za punkt honoru postawił sobie odbudowanie Allego, wystawiał go w trójce środkowych pomocników. Podobnie robił Antonio Conte, ale i on szybko odpuścił.

Patrycja Mikuła i Krzysztof Król"Polscy Beckhamowie" kochali 'hajlajf', ale ich historia nie skończyła się dobrze

Zmiany trenerów, a co za tym idzie - systemów gry i taktyki, na pewno nie pomogły Allemu. Tak funkcjonujący Tottenham dla nikogo nie był dobrym miejscem, by się odbudować. W środku pola przepadli też Tanguy Ndombele i Giovani Lo Celso, których klub w poniedziałek wypożyczył. Ale nawet to nie tłumaczy tak wyraźnej zapaści. Niektórzy angielscy eksperci coraz częściej stwierdzają więc, że Dele Alli nigdy nie był tak dobry, jak wszystkim się wydawało. Wskazują, że wybitnie grał tylko między styczniem 2016 r. a lipcem 2018. I podpierają to statystykami: że wtedy znacznie przewyższał tzw. liczbę oczekiwanych goli (xG, bazująca na wyliczeniach algorytmu statystyka, która obrazuje, ile goli powinien strzelić dany piłkarz lub zespół), a przy tym był jednym z najbardziej jednonożnych piłkarzy w Premier League (tylko 196 z 3629 podań wykonał słabszą nogą). Część angielskich dziennikarzy utrzymuje, że nawet Mourinho pod koniec pracy w Tottenhamie miał stwierdzić, że nie wie, jaki jest faktyczny potencjał tego piłkarza. 

W Polsce wyrwali mu dredy i kazali miesiącami mieszkać w szatni. Emile wytrzymałW Polsce wyrwali mu dredy i kazali miesiącami mieszkać w szatni. Emile wytrzymał

Dotrzeć do Dele, by uwolnić Allego 

Ale nie sposób opisywać Dele Allego tylko przez pryzmat boiska. Choć być może ono go uratowało, gdy ojciec zostawił go z matką alkoholiczką, trójką rodzeństwa, z którymi łączyła go tylko wspólna mama, i kuratorem, który przez wiele lat straszył, że zabierze go do opieki społecznej. Dorastał w Bradwell - dzielnicy Milton Keynes, w której warunki życia można porównać do brazylijskich faweli, bo przemoc, narkotyki i inne niebezpieczeństwa wyglądają zza każdego rogu. Tułał się między Anglią, Nigerią i Stanami Zjednoczonymi. Bez swojego kąta i poczucia bezpieczeństwa. W końcu - gdy miał 13 lat - trafił do rodziny zastępczej, którą uważa za swoją prawdziwą. Dlatego na koszulce woli mieć napisane imię, a nie nazwisko ojca-zdrajcy.

W dyskusji o Dele od lat uczestniczą trenerzy i piłkarscy eksperci, ale najciekawszy wydaje się głos psychologów, którzy mówią o powracających demonach dzieciństwa. Tym wszystkim, co przeszedł, tłumaczą też jego krnąbrny charakter i wewnętrzną siłę, której z czasem mogło mu zabraknąć. Skrajną biedą wyjaśniają jego pogoń za bogactwem. Był szybki. Już po 20. urodzinach było go stać na wszystko. Tygodniówka 100 tys. funtów to nadmiar tego, o czym marzył. Dlatego chora determinacja mogła ustąpić miejsca lenistwu. Choć - to trzeba zaznaczyć - psychologowie, podobnie jak trenerzy i eksperci, oceniają Allego z zewnątrz.

Sugerują też, że ojcowskie podejście Pochettino mogło mu pomóc i że prędzej Alli odbuduje się u trenera-przyjaciela niż u komendanta. Bo kluczem do uwolnienia Allego może być dotarcie do Dele. Tego zostawionego przez ojca i skrzywdzonego przez alkoholizm matki. Frank Lampard, piszący książki dla dzieci, troskliwie opiekujący się młodzieżą w Chelsea i Derby County, wydaje się odpowiednim kandydatem. Być może Alli w Evertonie dostaje ostatnią szansę w poważnym futbolu. Choć jeden z kibiców zdążył już zakpić, że randki z Marią Guardiolą, córką Pepa, trenera Manchesteru City, to jego ostatni kontakt z wielką piłką.

Więcej o: