Kosmos w Premier League. Dziewięć goli w hicie. A to nie koniec

Manchester City nie ogląda się na rywali, Jan Bednarek daje wygraną swojej drużynie, a Arsenal i Tottenham pokazały wyższość nad swoimi rywalami. To był prawdziwy kosmos w Premier League!

W niedzielnym meczu liderujący w Premier League Manchester City nie zachował czystego konta, ale okazał się lepszy od Leicester City. Końcowy wynik 6:3 oddał to, na co wskazywały statystki. The Citizens mieli zdecydowaną przewagę w posiadaniu piłki (72%-28%), a także w liczbie rzutów rożnych (14-4). Dwie z sześciu bramek dla Manchesteru strzelił Raheem Sterling. Kolejne trzy punkty na koncie jego drużyny to pewność w utrzymaniu przewagi nad goniącymi Liverpoolem i Chelsea.

Zobacz wideo Nasz człowiek w Barcelonie i PSG. Syprzak: Zostałem rzucony na głęboką wodę

Southampton wygrywa, a Bednarek bohaterem

Zwycięstwo na swoje konto w niedzielę dopisał też zespół Southampton, który pokonał 3:2 West Ham United. Wynik spotkania otworzył te drugi i to już w 8. minucie gry, dzieki strzałowi lewą nogą. W pierwszej połowie więcej bramek nie było. Dopiero w 49. minucie Michail Antonio wyrównał i West Ham odzyskał nadzieję. 12 minut później James Ward-Prowse znów dał prowadzenie Southampton. To dzięki rzutowi karnemu, który przyznano drużynie The Saints po analizie VAR. Trzy minuty później znów był remis, bo trafił Said Benrahma.

Trener Paulo SousaIle zarobi Paulo Sousa? Wyciekły szczegóły kontraktu z Flamengo

Mogło wydawać się, że mecz zakończy się remisem. Wtedy właśnie na odpowiedniej pozycji znalazł się Jan Bednarek. Polak popisał się strzałem głową i dopisał gola na swoje konto. Tym samym pokonał w bezpośrednim pojedynku Łukasza Fabiańskiego. Dzięki niemu mecz zakończył się zwycięstwem Southampton. Komplet punktów dla zespołu The Saints ma spore znaczenie, bo pozwoliło to na awans w tabeli. Aktualnie to 14. lokata, ale wiele drużyn ma więcej zaległych spotkań. Southampton ma do odrobienia "ledwie" jeden mecz.

Arsenal i Tottenham z pewnymi triumfami

Swoją wyższość nad ostatnią aktualnie drużyną w Premier League udwodnił dziś Arsenal. Piłkarze Norwich na boisku prawie nie istnieli. Londyńczycy mieli przewagę w posiadaniu piłki, celnych strzałach i wielu innych elementach. Dzięki temu rozgromili rywali 5:0 i po czwartej wygranej z rzędu zajmują czwartą pozycję w ligowej tabeli. 

Tottenham Hotspur mierzył się natomiast z Crystal Palace i to ci pierwsi okazali się lepsi. Wynik spotkania otworzył Harry Kane. Kapitan reprezentacji Anglii w 32. mecie trafił do siatki rywali dzięki uderzeniu prawą nogą. 120 sekund później jego kolega z drużyny - Lucas Moura - podwyższył prowadzenie strzałem głową. Na kolejną bramkę kibice czekali do 72. minuty. Wtedy Heung-Min Son uderzeniem z woleja z prawej trafił do siatki. W pole karne wrzucił Lucas Moura. Tottenham dzięki wygranej zajmuje piąte miejsce w tabeli.

Jan Bednarek z golem w meczu z West Hamem"Ale jaja". Jan Bednarek bohaterem! Łukasz Fabiański bez szans

Wczesnym wieczorem ważne spotkanie rozegrali piłkarze Chelsea, którzy grali z Aston Villa. "The Blues" okazali się w tym spotkaniu lepsi, ale nie zakończyli go z czystym kontem. I to mimo faktu, że tylko gracze tego klubu trafiali do bramki. W 28. minucie wynik meczu otworzył Reece James, który zaliczył gola samobójczego. Na wyrównanie Chelsea czekała 6 minut. Do siatki Aston Villa z rzutu karnego trafił Jorginho. W drugiej połowie "The Blues" dorzucili jeszcze dwa trafienia. W 56. minucie Romelu Lukaku uderzył piłkę z główki, a ta wpadła do bramki. W 90. minucie spotkania kolejny rzut karny wykorzystał Jorginho i tak Chelsea wygrała z Aston Villa 3:1

Teraz ekipa prowadzona przez Thomasa Tuchela, ma na koncie 41 punktów - tyle samo, ile Liverpool - i zajmuje trzecie miejsce tuż za "The Reds", którzy czekają na swoje spotkanie, bo te zostało przełożone przez pandemię koronawirusa. O 21:00 na murawę wyszli piłkarze Brighton & Hove Albion i Brentford. I w tym starciu lepszy okazali się ci pierwsi. Prowadzenie dał im w 34. minucie Leandro Trossard, a wynik spotkania ustalił Neal Maupay. 

Więcej o: