Pandemia koronawirusa nie daje za wygraną i ciągle utrudnia życie organizatorom piłkarskich rozgrywek. W czołowych ligach Europy najgorzej sytuacja wygląda w Anglii. Problemy zaczęły się już tydzień temu, gdy odwołano mecz Ligi Konferencji Europy między Tottenhamem Hotspur a Stade Rennais. Mecz odwołano z powodu koronawirusa, który zdziesiątkował kadrę ekipy Antonio Conte. Wciąż nie ma jednak ostatecznej decyzji, czy będzie walkower. - A kto jutro się zarazi? Ja? Inny gracz? Inny członek personelu? Wszyscy się trochę boją, bo mamy rodziny. Dlaczego muszę podejmować takie ryzyko? - denerwował się Conte. No i wykrakał.
W środowy wieczór Burnley miało się zmierzyć z Watford, ale spotkanie odwołano z powodu liczby zakażeń u gości. Dzień wcześniej przełożono mecz Manchesteru United z Brantford, a w środę "The Telegraph" poinformował, że prawdziwe trzęsienie ziemi jest dopiero w United. Aż 19 osób jest zakażonych i trafiło na kwarantannę. Brytyjscy dziennikarze dodają, że nie chodzi tylko o piłkarzy, ale i o pracowników klubowych.
Zdrowi są za to piłkarze City, którzy we wtorek wieczorem rozgromili 7:0 Leeds United. To najwyższa porażka Leeds w historii Premier League. Przegrana sprawiła, że drużyna Mateusza Klicha znajduje się na 16. miejscu w tabeli z zaledwie pięcioma punktami przewagi nad strefą spadkową.
City zajmuje obecnie pozycję lidera z przewagą czterech punktów nad Chelsea. Zespół Thomasa Tuchela ma o jedno spotkanie mniej. Manchester United - tak jak Chelsea - ma 16 spotkań, ale zajmuje 5. miejsce i ma 27 pkt, czyli o 9 mniej niż Chelsea.
W ciągu ostatniej doby w Wielkiej Brytanii wykryto niemal 60 tysięcy pozytywnych wyników na obecność covida - podała we wtorek Brytyjska Agencja Bezpieczeństwa Zdrowotnego (UKHSA). To najwyższy dobowy bilans od stycznia. Od początku pandemii z powodu COVID-19 zmarło w Anglii prawie 150 tysięcy ludzi.